Magia & Pieczęci Energetyczne & Zwierzchności (siły) demoniczne

Czarna magia – to działanie ograniczające wolną wolę drugiego człowieka.

Klątwa – to negatywna myśl i emocja, której celem jest szkodzenie innemu człowiekowi.

Magia

Kilka dni temu otrzymałem następującego maila:

“…widzę, że ośmielił się Pan ściągać klątwy, które własnoręcznie robiłem. Ta kobieta nie chciała być ze mną, więc ją przekląłem i nie zgadzam się, aby ktokolwiek próbował jej pomagać. Za to teraz wykonam rytuał śmierci na Pana. Jestem wielkim magiem i nikt mi nie będzie przeszkadzał…”

Rzeczywiście, oczyszczałem klątwę u tej kobiety. Ona niepotrzebnie powiedziała “byłemu”, że ona jest uwolniona od klątwy. Skutkiem tego był powyższy mail. Jak widać wpadłem w konflikt z “wielkim magiem” i teraz ten wielki mag będzie się na mnie mścił. Ale to nieważne.

Myślę, że warto zwrócić uwagę na pewne kwestie związane z magią i tym, co dzieje się teraz.

1. Powtarzam to zawsze i teraz też to mówię.

Mamy wolną wolę i nikt nam nie zaszkodzi, chyba że sami “otworzymy drzwi”.

Nie jesteśmy ofiarami i nie jest prawdą, że taki wielki lub mały mag może nam zaszkodzić. A my nie możemy nic temu zaradzić. Oczywiście w 99% przypadków otwieramy drzwi do naszego systemu energetycznego na poziomie podświadomości. Tam mamy pewne przekonania i zapisy wykorzystywane przez takich ludzi złej woli.

2. Tacy ludzie od magii używają dwóch podstawowych energii, aby “otworzyć nasze drzwi”: strach i poczucie winy.

Jeśli się nie boję i nie czuję się winny, żaden wielki czarodziej, szaman, czarownica, ksiądz i wszyscy inni – nie skrzywdzą nas. Oni rzucają swoje klątwy, ale oni nic nam nie zrobią. Nie przyjmiemy tego. Złe energie będą odbite do twórców tych energii. Żadna osłona nie jest tak skuteczna, jak brak zapisów przyciągających i akceptujących takie działania magiczne.

3. Los takiego złego maga jest już rozstrzygnięty. Nie należy zwracać na niego własnej uwagi. Jego obciążenia karmiczne są tak ogromne, że będzie on miał bardzo negatywne skutki. Ponieważ on usiłował niszczyć cudzą wolną wolę. On dokonał takiego wyboru. Cóż – on też ma swoją wolną wolę i swoją odpowiedzialność za własne decyzje oraz uczynki.

Warto też wiedzieć, że robienie negatywnych praktyk duchowych powoduje tworzenie kopii oryginalnego uczynku.

Kopia idzie do adresata, ale oryginał zawsze pozostaje u nadawcy.

A co będzie, jak i kopia zostanie odbita i wróci do nadawcy? Cóż, będzie mało przyjemnie…

4. Rynek pełen jest teraz książek poświęconych magii. Pogoń za pieniądzem wkradła się także do wydawnictw, które nawet nie sprawdzają, co wydają. Książki są pełne gotowych procedur i praktyk magicznych. Wiadomo, książka to tylko narzędzie. Każde narzędzie może być używane do dobrych celów, jak i złych celów. Nożem można pokroić chleb, ale i można zabić. Niestety, jest pewien problem, kiedy dostęp do literatury zdobywają tacy ludzie, jak ten wielki mag, który mi groził. Zresztą, wystarczy spojrzeć na jedno z najpopularniejszych for internetowych poświęconych ezoteryce i tam tego typów magów jest dużo. Zawód maga staje się coraz bardziej popularny, a ich poziom moralny – coraz niższy.

5. Inną rzeczą jest to, że jeśli istnieje popyt, to jest podaż. Z mojego doświadczenia wynika, że popyt na wszelkiego rodzaju zaklęcia i klątwy nie maleje. Ludzie chcą mieć inną osobę za wszelką cenę. Koszty nie mają znaczenia. Nie ma żadnych zasad moralnych.

Konsekwencje karmiczne nie mają znaczenia.

Mimo, że zajmuję się wyłącznie oczyszczaniem takich zapisów, to praktycznie każdego dnia otrzymuję pytania dotyczące możliwości wykonania rytuału negatywnego (uroku). Przy okazji, to kolejna iluzja. Wiadomo, że słowo urok czy klątwa jest źle rozumiane, więc używa się pięknego określenia “rytuał”. Takie określenie z pozoru to coś świętego i pięknego, a jest to naprawdę typowa czarna magia.

6. Zwróćcie też uwagę, co się dzieje na portalach wróżbiarskich. Większość wróżek, które tak pięknie mówią o swojej misji, niesionym przez nie świetle oświecenia (pytanie, jakiego koloru?), wybraniu ich przez Boga (kogo uważają za boga?), jednocześnie oferuje różne rytuały, uroki a były też i takie, które wprost pisały o rzucaniu klątw. To dopiero hipokryzja. To dopiero manipulacja niezorientowanym klientem. Pod płaszczykiem osoby prawie świętej, ukrywa się taki sam negatywny mag, jak ten wymieniony na początku. Tamten jednak nie nosił maski i otwarcie przyznawał się do tego, co robi. Tutaj jest inaczej. Tutaj jest doradca życiowy, przewodnik itp. Jakże ciężko czasami rozgraniczyć, co jest białe, a co czarne?

7. W każdym źródle, czarna magia definiowana jest bardzo prosto: to działanie ograniczające wolną wolę innego człowieka.

Wszystko, co jest robione myślą, słowem i czynem, a celem działań jest ingerencja, ograniczenia lub całkowite zablokowanie wolnej woli drugiej osoby, jest po prostu czarną magią.

Każdy zatem rytuał, którego celem jest wymuszenie czegoś na innej osobie, bez jej świadomej zgody, jest czarną magią.

Każda modlitwa babci w kościele, o to, aby wnuczka zostawiła pana A i koniecznie związała się z panem B, jest czarną magią itp.

Każde modlenie się w intencji kogokolwiek, aby wymusić coś na kimś, jest czarną magią.

8. Każdy ma wolną wolę i możliwość decydowania o swoim życiu i podejmowanych działaniach. Jeżeli jednak sam zajmujesz się szkodzeniem innym lub chcesz zaszkodzić innym zlecając wykonanie klątwy, uroku, rytuału – pamiętaj, że wszystko to jest zapisywane w Twoim systemie energetycznym.

Możesz to ukryć przed wszystkimi, ale nigdy nie ukryjesz przed własną duszą.

Co posiejesz, to zbierzesz (prawo odbicia).

Kiedyś przytoczę może w osobnym artykule wiele fragmentów maili od osób, które użyły czarnej magii, a potem zaczęły zbierać owoce tych swoich działań.

Źródło: www.artuvia.pl

======

Irina Liszczuk – Wzajemnie korzystny związek: Archont i Draconic (2020-09-02)

======

Pieczęci kosmiczne

W całej historii ludzkości, ingerencja istot i ras z innych planet i światów miała swoje dobre i złe strony. Były energie, które pomagały Ziemi w jej rozwoju i przetrwaniu, ale były też próby manipulacji ludzkością i zablokowania jej rozwoju energetycznego.

Dla wielu obcych ras kosmicznych rozwój świadomości Ziemian był i jest niekorzystny. Dlatego było i jest ważnym celem blokowanie rozwoju ludzkości.

Najwięcej blokad było dokonywanych na poziomie genetycznym, poziomie DNA. Poniżej wskazałem tylko 3 najbardziej popularne metody blokowania świadomości ludzkości poprzez ingerencję w kod DNA.

Jest to szczególnie ważne teraz, kiedy wchodzimy w okres bardzo silnych zmian energetycznych, gwałtownego wzrostu emitowanego światła w kierunku Ziemi oraz szansy przejścia na zupełnie nowy poziom świadomości. Oczywiście, tzw. Ascension to tylko opcja. To nie jest tak, że wszyscy ludzie muszą doświadczyć przeskoku wibracyjnego i świadomościowego. Jeżeli nie zrobią tego teraz, kiedyś będzie kolejna szansa. Kiedyś – to znaczy za kilkaset tysięcy lat.

Poniżej przedstawione blokady dotyczą każdego człowieka (chyba, że ma je oczyszczone), ponieważ pochodzą one z tzw siatki energetycznej planety. Każdy mieszkaniec planety inkarnujący tutaj, dostał, więc te blokady “w prezencie”. W literaturze blokady te nazywane są pieczęciami. Mają one nawet swoje odniesienie w Biblii. Osoby bliżej zainteresowane tym tematem, zachęcam do poszukiwań zwłaszcza na stronach webowych amerykańskich.

Zasada działania pieczęci energetycznych polega na blokowaniu wybranych elementów w naszym kodzie DNA.

Kod składa się z tzw. 12 spiral. Każda z nich składa się z 12 elementów magnetycznych (tonów) i elektrycznych (overtonów).

Wycinanie poszczególnych tonów lub overtonów ze spiral sprawia, że stają się niekompletne.

Aby człowiek mógł teraz skorzystać z danej szansy przejścia na wyższy poziom świadomości, musi mieć pełną harmonię w obrębie przynajmniej pierwszych 3 spiral DNA. Oznacza to, że każda z 3 pierwszych spiral musi mieć wszystkie 12 elementów magnetycznych i elektrycznych.

Tylko wtedy można przejść na wyższe poziomy świadomości.

Pieczęci “Templar” oraz “Templar-Axion” są dziełami istot pochodzących z 6 i 7 wymiaru wprowadzonymi na Ziemi pomiędzy 10 000 i 3500 lat temu.

Pieczęć “Templar” pochodząca ze świadomości 6 wymiaru, usuwa 6 podstawowy ton w 2 spirali, 6 overton ze spirali 4 oraz 12 overton ze spirali 5, co sprawia duże zaburzenia w ciałach astralnych, emocjonalnych i mentalnych.

Pieczęć “Templar-Axion” jest tworem 7 wymiaru i usuwa 6 podstawowy ton 1 spirali, 6 podstawowy ton 5 spirali i 6 podstawowy ton 6 spirali.

Zauważmy, że są to słynne “666” utożsamiane z szatanem, bestią itp.

Sprawa jest względnie prosta – wycięcie tych 5 podstawowych tonów sprawia, że zostajemy w tym wymiarze, a życie tutaj dla wielu utożsamiane jest z piekłem, cierpieniem, walką itp.

Pieczęć “Zeta” jest stosunkowo nowym tworem, bo pochodzi z XVIII wieku, kiedy mieszkańcy Zeta Reticuli (system gwiezdny niedaleko Oriona), zapragnęli zawładnąć tą planetą i wykorzystać ją dla swoich celów.

Rozwój świadomości Ziemi był zupełnie sprzeczny z ich planami i dlatego pieczęć ta usuwa 2 podstawowy ton oraz 2 overtony – 2 i 3 z 4 spirali, co blokuje ludzi od wyższych wibracji i wyższych poziomów świadomości. Blokuje też aktywację czwartej spirali DNA.

Blokady “J-Seals” nazywane też “Jehovian Seals” są dziełem rasy Jehovian Annunaki pochodzącej z planety Nibiru.

Jest 7 pieczęci tego typu.

Są one rozmieszczone zarówno na poziomie planety jak i poziomie jednostki.

Umieszczone są w lewej części ciała człowieka.

Zaczęły się one aktywować dopiero od ok. 2001 roku i ich celem jest odcięcie od wyższych świadomości.

Coraz więcej osób zaczyna się uskarżać na różne bóle w lewej części ciała. Ich źródła mogą pochodzić właśnie od coraz aktywniejszych blokad pochodzących z tych implantów eterycznych.

Analiza funkcjonowania tych pieczęci, zarówno na poziomie planetarnym, jak i jednostek, jest zbyt obszerna i skomplikowana, dlatego odsyłam zainteresowane osoby do odpowiednich opracowań. O tych 7 pieczęciach jest mowa w Biblii, więc też można przestudiować to dzieło.

Źródło: www.artuvia.pl

======

Niemoralna ingerencja przestępców (kryminalistów, pasożytów) w ciała fizyczne i energetyczne ludzi za pomocą wysoko rozwiniętej techniki (zdemoralizowani technokraci).

======

Typowe przestępstwo pasożytów polegające na niszczeniu wolnej woli ludzi za pomocą uzurpacji do cudzej wolnej woli, cudzego życia, cudzej energii życiowej, cudzych ciał – również fizycznego, manipulacji (kłamstwa, oszustwa).

Ludzie to tylko ”zbiorniki energii” dla nich. Hodowla ludzi na tej planecie i na innych planetach.

======

Blokady energetyczne zakładane człowiekowi w czasie sakramentów – czarna magia systemów religijnych na tej planecie (2020-05-06)

======

Pieczęć energetyczna, czyli jak ukraść człowiekowi duszę

Niektóre praktyki i rytuały religijne z punktu widzenia magii – czarnej magii, czyli naruszania wolnej woli człowieka – są typową czarną magią.

Są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny.

Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego:

– chrzest,
– bierzmowanie,
– komunia,
– pokuta,
– małżeństwo,
– kapłaństwo,
– namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem).

Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując – nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją.
Na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne.

Nie będę się rozwodził zbytnio nad tymi kwestiami i zanim przejdę do meritum, wspomnę tylko o rytuałach, które pochodzą z samego Nowego Testamentu, aby czytelniej zobrazować problem.

Rytuał 1: to chrzest przez zanurzenie w wodzie. W ten sposób chrzcił Jan Chrzciciel i uczniowie Jezusa. Ten obrzęd ma wymowną symbolikę – jest symboliczną śmiercią, powrotem do świata akwatycznego (prapoczątku) – i powrotem w odmienionej świadomości. Jest to klasyczny obrzęd przejścia.

Rytuał 2: to przekazanie mocy Ducha Świętego przez nałożenie rąk na głowę adepta.

Rytuał 3: to nakładanie rąk na chorego i namaszczanie go olejem oraz modlitwa w intencji uzdrowienia.

Rytuał 4: to rytualny posiłek z użyciem chleba oraz wina na pamiątkę śmierci Jezusa.

Obecnie kościół chrześcijański sprawuje siedem sakramentów, które nie mają nic wspólnego z nowotestamentowymi rytuałami żydowskiej sekty uczniów Jezusa.

Chrześcijaństwo ma w ogóle niewiele wspólnego z Jezusem, gdyż założona przez jego bezpośrednich uczniów gmina jerozolimska, której przewodził rodzony brat Jezusa – Jakub, zwany Sprawiedliwym, przestała istnieć w 70 roku n.e.. Od czasu, kiedy Żydów podbili Rzymianie. Wtedy to kościół jerozolimski przestał definitywnie istnieć, a prawdziwa sukcesja apostolska została przerwana i bezpowrotnie utracona.

Całe znane nam chrześcijaństwo instytucjonalne wywodzi się od Szawła z Tarsu, zwanego Pawłem. Szaweł był mordercą chrześcijan, potem nawrócił się niespodziewanie podczas rzekomej wizji Jezusa i zaczął głosić niby jego naukę. Te treści i nauki Pawła nawet dla niewtajemniczonych są pełne jurydyzmu, mizoginizmu, homofobii, jak i w ogóle wszelkich fobii. Te nauki Pawła pozostają w jawnej sprzeczności z ewangelicznymi naukami Jezusa. Paweł pozostawał w permanentnym sporze z uczniami Jezusa. Apostolstwo Pawła było samozwańcze i nigdy nie uznane przez gminę jerozolimską.

Obecnie kościół katolicki jest organizacją sprawującą magiczną kontrolę nad duszami swoich wiernych. Wierni są tylko owcami, które się regularnie strzyże. Jedynym celem tej struktury jest gromadzenie (kradzież) energii życiowej i oddawanie się praktykom pieczętowania ludzi. Pieczętowanie energetyczne ludzi to blokowania energetycznego i blokowania świadomości ludzi.

Czynione jest tak od 1700 lat. Sobór nicejski w 325 roku był momentem ostatecznego zawarcia przez kościół paktu z diabłem, przez przyjęcie we władanie całej społeczności religijnej ludzi, którą oddał kościołowi cesarz Konstantyn.

Ta siła, której oparł się Jezus, przemogła biskupów i patriarchów czyniąc ich swymi wasalami. Ewangelia Mateuszu 4.8-9: Jeszcze raz wziął go (Jezusa) diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon.
Tak oto chrześcijaństwo stało się swym cieniem.

Od wieków trwa pieczętowanie energetyczne ludzi.

Odbywa się to poprzez rytuały czarnej magii zwane sakramentami.

System ten działa tak, że już nowo narodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom, aby ci dokonali pierwszego rytuału, tzn tzw chrztu.

Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach.

Przede wszystkim nie jest aktem świadomym i dobrowolnym samego zainteresowanego człowieka. Pominę inne kwestie.

W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana…

Tak, szatana – już tłumaczę.

Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić, aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko.

Ale dlaczego uważa się, że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?!
Skąd taki pogląd?

Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu, to to coś – przychodzi.

Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli coś wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to te coś przyjdzie, bo usłyszy swoje imię.

Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę.

Po egzorcyzmie, inwokacji szatana, kapłan namaszcza dziecko tzw. olejem katechumenów, następnie polewa dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża.

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii. Ten kanał energii służy do komunikacji z Nadświadomością, czyli opiekunem człowieka.

Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej. Kiedy ta osoba doszła do momentu chrztu, to miała wizję zalewającej ją czarnej i śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy…

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka i pieczętują ciało. Oni tworzą blokadę w czakramie głównym poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić. Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu.

Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać.

Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, nie zintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią Wyższą (Nadświadomością).

Taki człowiek jest praktycznie martwą istotą lub robotem podatnym na programowanie umysłu i psychiki.

Świadomość takiego człowieka nie ma dostępu do poziomów duchowych wyższych.

Zdarza się, że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą wyższą.

Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce około 16 roku życia jest bierzmowanie.

W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: „pieczęć daru ducha świętego”. Biskup potem uderzał adepta w policzek i dmuchał nań.

W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta.

W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie. Pieczętuje się wszystko: czoło, dłonie, pierś, stopy za pomocą znaku blokady energetycznej, czyli krzyża św.. W czasie pieczętowania wypowiada się formułę: „pieczęć daru ducha świętego”. – Blokowanie całkowite całego systemu energetycznego człowieka.

Pomiędzy brwiami wg starych tradycji znajduje się tzw. pierwsze oko. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Jeżeli pierwsze oko nie jest zablokowane, człowiek widzi rzeczy, których nie widzi wzrokiem fizycznym.

Kapłani zamykają to pierwsze oko za pomocą swojej pieczęci. Adept z taką blokadą nie jest zdolny do samodzielnego widzenia rzeczy poza fizycznych.

Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła chrześcijańskiego. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony, poza wybranymi kapłanami.

Jeśli udało się komuś otworzyć swoje pierwsze oko, to działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego.

Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni Wyższej (Nadświadomości), jest wolną istotą.

Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna, jest jak robot do produkcji energii życiowej. Taki człowiek jest niewolnikiem systemu, który on zasila swoją energią życiową.

Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym. Nie ma w niej centrum, nie ma duszy. Jest tylko ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swojego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji.

Kapłani karmią adepta ciałem i krwią Jezusa.

Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi, że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Jezusie. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew (krew ludzka – rytuał jaszczurowatych, odwiecznych wrogów rasy ludzkiej).

W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu. Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Jezusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm.

W magii – to coś jest tym, za co to coś ty uznajesz.

Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa, to w magiczny sposób on się nim staje.

Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa.

Tzw. cud w Dubnej, Polska, rok 1867; cud w Stich, Niemcy, rok 1970.

Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której papież Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego.

Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń.

W ten sposób w miejsce własnej duszy, przyjmuje się jej substytut w postaci swoistego egregora religijnego.

Mówiąc bardziej obrazowo instalowany jest w ciele i świadomości obcy byt o naturze metafizycznego wirusa. Ten byt energetyczny ma naturę demoniczną. Składa się on z myśli i emocji. Jest on pseudo żywy i o dużej inteligencji, zasilany energią myśli i emocji swoich ofiar. Jego ofiary to ludzie, którzy w niego wierzą. Taki egregor potrafi przejąć stopniowo władzę nad całym człowiekiem.

Egregor ten nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym Jezusem poza tym, że nazwano go podobnym imieniem. Jego macki obejmują wszystkich uczestniczących w systemie wierzeń – w tym przypadku – religii.

Kolejne sakramenty to: spowiedź i pokuta, zwana sakramentem pojednania. Następne sakramenty to małżeństwo i kapłaństwo, których w tym tekście szerzej nie opiszę.

Powiem tylko, że pokuta związana jest utrzymywaniem adepta w poczuciu winy, aby kontrolować jego życie.

Małżeństwo i kapłaństwo związane są z kontrolą nad popędem płciowym, ale też pilnują ważnej w patriarchalnym społeczeństwie systemu dziedziczenia.

Kapłan zachowuje celibat, aby zgromadzony przez niego majątek kościelny nie był przez nikogo dziedziczony.

Kontrola energii seksualnej daje kościelnemu egregorowi potężną moc. Małżonkowie katoliccy powinni uprawiać seks tylko w dniach niepłodnych kobiety. Wstrzemięźliwość seksualna powoduje, że gromadzi się w ciele i świadomości potężna energia, którą karmi się zainstalowany egregor. Brak kontroli urodzin powoduje niekontrolowane płodzenie dzieci – nowych ofiar egregora, nowych źródeł energii.

Ostatnim sakramentem jest tzw. ostatnie namaszczenie, którego pierwowzorem było uzdrawianie przez nakładanie rąk.

Dzisiaj nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem, wykonuje się je głównie na człowieku w stanie agonii.

Kapłan w czasie tego rytuału w praktyce zamyka umierającemu punkt energii u podstawy kręgosłupa, gdzie drzemie najsilniejsza z mocy witalna człowieka. Jest to moc witalności, siły i oświecenia. W prawidłowym procesie, w chwili śmierci, ta energia powinna się przebudzić i wędrować wzdłuż kręgosłupa aż do punktu na czubku głowy i doprowadzić adepta do iluminacji. Ale adept ma zapieczętowany punkt na czubku głowy, zapieczętowany punkt u podstawy kręgosłupa i ta energia zostaje przejęta przez kapłana i rytualnie przekazana do egregora religijnego.

W ten sposób od wieków trwa proceder rabowania dusz oraz energii życiowej ludziom, którzy niczego nie podejrzewają. Tacy ludzie myślą i są przekonani, że mają do czynienia z Bogiem – Stwórcą. A tym czasem są oni oszukiwani i okradani.

Dusze i ich energia życiowa pozostają uwięzione i zasilają kościelną organizację, która nieprzerwanie przez 1700 lat pozostaje silna i niezłomna. Opiera się wszystkim wiatrom historii. Gromadzi bogactwa Ziemi i ludów, mając jednocześnie wszystko w pogardzie. Nie boi się ani bogów ani demonów. Ani królów ani rewolucji.

Mało kto odważył się podnieść rękę na kościół, zaatakować kościół. Kiedy rozmawiam z ludźmi wielu z nich przyznaje mi rację, ale nigdy nie mieliby odwagi otwarcie się do tego przyznać.

Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy tego tekstu, o ile dotrą do tego miejsca, wyrażą swoje głębokie oburzenie na fakt targnięcia się na tzw świętości.

Im większa ich złość, tym silniej zainstalowany u nich ów egregor, o którym wspominałem. Im silniejszy protest, tym większa pewność, że mam rację. Im żarliwiej będą protestować, tym bardziej potrzebują pomocy.

Wielu przed nami poszło na zatracenie, wielu bezpowrotnie zaginęło w czeluściach mrocznych przestrzeni kościelnego egregora. Wielu już nie da się uratować.

Kościół i religia działa jak koń trojański – ludzie biorą go za coś, czym w rzeczywistości nie jest.

Ludzie myślą, że spotkają tam Jezusa, miłość, przebaczenie i takie są zewnętrzne pozory.

W rzeczywistości jest to jedna z najniebezpieczniejszych organizacji, jakie kiedykolwiek była na ziemi.

Jedynym sposobem na jej zlikwidowanie jest pozbawienie jej dopływu energii życiowej od ofiar ludzkich (energii życiowej również w formie pieniędzy), poprzez zaprzestanie chrzczenia ludzi i żerowania na ich energii.

14 sierpnia 2005
“Alhean”
www.taraka.pl

======

Typowe przestępstwo pasożytów polegające na naruszeniu wolnej woli ludzi za pomocą uzurpacji do cudzej wolnej woli, cudzego życia, cudzej energii życiowej, cudzych ciał – również ciała fizycznego, manipulacji (kłamstwa, oszustwa).

======

Sakramenty kościelne. Pieczętowanie czakr. – Kryształowy Dom Duszy (2019-05-17)

Jan Popko – skasuj czakramy. To są centra niszczenia energetyki i kontroli energetycznej nad człowiekiem. Nie bądź niewolnikiem. (2017-02-14)

======

Pieczęci energetyczne – przyczynek do projektu łamania pieczęci energetycznych

Definicja – czyli kto jest złodziejem?

Jako były członek katolickiej organizacji religijnej przez kilka lat zmagałem się ze skutkami tego kontaktu. Ja doświadczyłem bycia członkiem organizacji religijnej. Doświadczyli tego też inni ludzie, którzy opisywali mi swoje przeżycia. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że sprawa jest bardzo poważna i złożona.

Dodatkowy problem pojawia się na skutek społecznego tabu nakładanego przez wieki, a dotyczącego kościoła w ogóle. Na temat religii lepiej jest nie rozmawiać w ogóle.

Nie należy rozmawiać o religii w aspekcie pozytywnym, bo jest podejrzenie o nawiedzenie.

Nie należy rozmawiać o religii w aspekcie negatywnym, bo jest skala reakcji od obojętności aż po czynną wrogość i nienawiść.

Dlatego też teksty lepiej jest publikować pod pseudonimem, a z ludźmi rozmawiać incognito, bo publiczne ujawnienie się może powodować niebezpieczeństwo. W samych tylko listach grożono mi kilkakrotnie. A jad sączący się z ust chrześcijan każe się poważnie zastanowić nad źródłem tej nienawiści.

Pierwsza była intuicja, wnioski sformułowałem później

Prawdziwa natura działań kościelnych jest odmienna od ogólnie panujących poglądów i pozorów pokazujących się w kontakcie z kościołami i religiami. Naturę religii i kościołów oceniam jako skrajnie negatywną, obliczoną na konkretne skutki.

Pierwszy etap moich rozważań to stwierdzenie, że kościelni funkcjonariusze kradną ludziom dusze.

Żeby być dobrze zrozumianym wyjaśnię, jak rozumiem pojęcie duszy.

Dusze, to centra mocy człowieka.

Mają ona naturę namacalną w tym znaczeniu, że nie należą do jakiejś niedostępnej, duchowej sfery.

Obecność tych centrów energii jest potrzebna człowiekowi do normalnego funkcjonowania.

Tak wierzą ludy szamańskie.

Prawidłowo działające centra energii człowieka powodują, że jest on zdrowy, wolny i może normalnie funkcjonować.

A każdy pasożyt dąży do tego, aby z człowieka wolnego zrobić swojego niewolnika i okradać go z jego energii życiowej.

Duszę, czyli centra energii, można utracić.

Głównym generatorem energii życiowej jest podświadomość człowieka, którą można hakować lub wstawić w nią wirusy informacyjne i wirusy emocjonalne.

W podświadomości człowieka można stworzyć konflikt wewnętrzny.

Każda religia jest systemem manipulacji, fałszu, oszustwa oraz uwodzenia emocjonalnego.

Stan utraty duszy był przedmiotem szczególnych starań szamanów – jej odzyskiwanie pozostawało i pozostaje nadal jednym z najważniejszych działań na szamańskiej ścieżce.

Utrata duszy może zaistnieć na skutek bolesnych doświadczeń życiowych, choroby, wypadku albo intencjonalnych działań osoby trzeciej.

Mówiąc wprost, utrata duszy może być skutkiem praktyk magicznych, czyli czarnej magii, która narusza wolną wolę człowieka.

Takimi praktykami magicznymi posługują się od stuleci kościoły i wszelkie religie, nie tylko chrześcijańskie.

Religia – od słowa łacińskiego: religare – związać, przywiązać, ograniczyć.

Religie i kościoły pozyskują w magiczny sposób moc od swoich ofiar, które są traktowane jako kolejne źródła energii życiowej na rzecz funkcjonowania takiej organizacji. Cel uświęca środki.

Religie, kościoły i inne organizacje tworzą tzw. egregora, czyli energetyczny kształt myśli i emocji. Taki egregor do swojego istnienia potrzebuje energii myśli i emocji ludzi, którzy go zasilają. Tacy ludzie są często ofiarami egregora.

Egregor oznacza kolektywną, wspólnotową, magiczną więź astralną. Jest on pseudo żywy o dużej inteligencji, dużej mocy psychicznej.

Więź egregora powstaje na skutek walorów i jakości energetycznych, ukierunkowanych wspólnym dążeniu emisji energii zarówno istot żywych i już zmarłych, a nawet przedmiotów nieożywionych.

Możemy więc mówić np. o egregorze chrześcijańskim, a w jego granicach funkcjonującym egregorze np. kościoła katolickiego.

Istnieje też silny egregor islamski, buddyjski, państwowy, grupy społecznej typu miasto.

Proces wiązania ludzi z egregorem następuje podczas sprawowania sakramentów, ale także poprzez systematyczne rzucanie klątw na członków religii i kościoła. (Słowo łacińskie: religare, czyli przywiązać.)

Te klątwy, czyli negatywne myśli, nieustannie rzuca się z ambon, publikuje się w książkach i puszcza w eter za pośrednictwem rozgłośni radiowych i tv.

Klątwy to są negatywne energie myślowo – emocjonalne, których celem jest zaszkodzenie innym.

Klątwy te są jawne. To znaczy zaprogramowanym odbiorcom wydaje się, że rozumieją sens słów, które oni słyszą. Ale osoba wolna i nie zaprogramowana wychwyci w tych przekazach od razu negatywne i destrukcyjne psychicznie treści. Manipulacja będzie zauważona przez osobę wolną.

Sugestywne treści negatywne – kodowanie negatywne podświadomości, która jest wrażliwa na sugestie poparte bodźcami fizycznymi.

Sugestywne treści pozytywne – kodowanie pozytywne podświadomości, która jest wrażliwa na sugestie poparte bodźcami fizycznymi.

Każdy system wierzeń, w tym systemy religijne – pomijają problem szanowania wolnej woli. Ponieważ każdy system religijny jest przeciwko wolnej woli.

A konstruktywna siła świata, czyli miłość jest skutkiem szacunku – dla osoby człowieka – i – dla jego wolnej woli.

Rzesze zaklętych i zindoktrynowanych ludzi wiodą swoją egzystencję nie zdając sobie sprawy z tego, że są tylko w części ludźmi. Ponieważ ci ludzie nie mają swojej drugiej połowy, którą im ukradziono i której oni nigdy nawet nie poznali.

Tak, jakby wśród rzeszy ślepców ktoś nagle zaczął mówić o wzroku – taka jest też mniej więcej moja sytuacja, kiedy rozmawiam z ludźmi na ten temat (rozmawia – “Alhean”). Jest to trudne, ponieważ jestem często uważany za wariata, a przez innych – za wroga.

Ludzie nieświadomi tortur, jakim są poddawani twierdzą, że żyją w szczęśliwości, niczym więźniowie reedukacyjnego obozu maoistowskiego reżimu.

Jeszcze inni ludzie spontanicznie i samoistnie obudzeni przedwcześnie, poddawani są jeszcze większym torturom poprzez wtłaczanie poczucia winy, modlitwy (klątwy) wspólnotowe, nazywane także modlitwami o uwolnienie od złego ducha.

Mnie samemu podczas takiej modlitwy, trwającej dziewięć nocnych godzin i prowadzonej przez grupę dziewięciu osób, w tym księdza, przylepiono tak zajadłego demona. Skutki działania tego demona odczuwam do dzisiaj.

Sakramenty

Jest siedem sakramentów:

  1. chrzest,
  2. bierzmowanie,
  3. spowiedź,
  4. komunia,
  5. małżeństwo,
  6. kapłaństwo,
  7. namaszczenie chorych (zwane ostatnim namaszczeniem).

Pod pozorem czynności sakralnych zakłada się ofiarom tzw. pieczęcie, czyli blokady energetyczne.

Zakładanie pieczęci energetycznych w energetyce ludzi jest realizowane we wszystkich religiach na tej planecie:

  • buddyzm;
  • chrześcijaństwo;
  • islam;
  • judaizm.

Ta przestępcza tradycja, która stoi w sprzeczności z wolną wolą człowieka, wolnością człowieka i jego prawem do wolnego życia na tej planecie. Ten proceder trwa już wiele tysiącleci. Są konkretni przestępcy, którzy stworzyli ten system przemocy i manipulacji. To są typowo demoniczne praktyki. Kontrolerzy tego systemu istnieją do dziś i pozyskują energię życiową od ludzi (i wiele innych profitów).

Chrzest kościelny katolicki
Chrzest kościelny katolicki
Komunia – Kościół Katolicki

Sami funkcjonariusze kościelni nazywają sakrament bierzmowania “Pieczęcią Ducha Świętego”.

Jaką naturę mają pieczęcie jako takie?

Pieczęcie służą między innymi do:

1) sygnowania dokumentów – jako znaki ich autentyczności;
2) oznaczania własności;
3) pieczętowania komisyjnie zamkniętych pomieszczeń;
4) zamykania tajnej korespondencji;
5) znakowania bydła itd.

Po co zatem pieczętować ludzi?

Jeśli człowiek jest wolnym podmiotem, to nie jest potrzebny mu znak autentyczności.

Człowiek nie jest też bydłem. Chociaż symbolika owczarni i bycia owcą swojego pasterza sugeruje, że jednak może nim być.

W człowieku nie ma nic tajnego, ani nie trzeba nic w nim zamykać. A jednak ludzi się pieczętuje. Ma to oczywiście wymiar symboliczny, a dokładniej mówiąc magiczny, czyli energetyczny.

Magiczne pieczęcie były i są stosowane przez niektórych magów między innymi do pętania demonów w celu zaciągnięcia ich na służbę. Bogata w symbolikę pieczęci jest też Apokalipsa Jana, który to wątek szerzej poruszam w mojej książce.

Tutaj chciałbym wyjaśnić, że religia chrześcijańska wpisuje się w jeden, wspólny rys religii monoteistycznych, które posiadają naturę demoniczną i stanowią pole działania sił wrogich człowiekowi. Zarówno judaizm, chrześcijaństwo oraz islam są z natury wrogie człowiekowi. To są religie o naturze demonicznej.

Te religie posiadają naturę demoniczną, ponieważ usiłują blokować wolną wolę człowieka. A jak wiadomo, człowiek otrzymał wolną wolę od Stwórcy. Zatem religie i ich funkcjonariusze występują przeciwko Stwórcy.

Rytuały jako takie można z grubsza podzielić na dwie kategorie: otwierające i zamykające.

Do otwierających należą np. buddyjskie pola, ceremonia szałasu potów, hiperwentylacja. Natura tych rytuałów jest otwierająca i uwalniająca.

Rytuały zamykające stosuje się jedynie intencjonalnie, w konkretnych przypadkach i jawnie.

Do rytuałów zamykających należą: wypędzanie ducha np. choroby, pętanie demona oraz sakramenty kościelne – czynione jednak podstępnie i z ukryciem ich prawdziwej natury.

Przykład chrztu

Kościelny sakrament chrztu jest rytuałem magicznym pętającym duszę dziecka. Kościół chrzci również sporadycznie dorosłe osoby. Na głowie ofiary kapłan kreśli palcem umaczanym w poświęconym oleju znak krzyża, po czym egzorcyzmuje diabła i na końcu polewa głowę trzykrotnie wodą wypowiadając odpowiednią formułę: ja ciebie chrzczę… itd. (bodziec fizyczny dla podświadomości, na który jest ona wrażliwa).

Symbolika krzyża jest wieloznaczna. Na przykład w tradycjach szamańskich oznacza kierunki świata. W tradycji chrześcijańskiej jest jednak związana z rzymskim narzędziem tortur i egzekucji wykonywanych na ludziach podrzędnej kategorii. Rzymianom, którzy posiadali prawa obywatelskie, ścinano głowę.

Krzyż służył do śmiertelnego unieruchomienia ofiary, tak aby skonała dusząc się pod ciężarem własnego ciała. Skazańcom zwykle łamano kości piszczele. Mówi się, że z litości, gdyż osoba z połamanymi kośćmi nóg nie mogła się podnosić w celu zaczerpnięcia oddechu i umierała przez to szybciej.

Według starej wiary istota z połamanym szkieletem nie mogła się odrodzić ponownie, czyli zmartwychwstać. Szkielet w bardzo starej warstwie wierzeń jest źródłem życia i mocy.

W tym miejscu warto wspomnieć, że według przekazu ewangelistów, Jezusowi kości piszczeli nie połamano. To miało być wypełnieniem się starotestamentowego proroctwa.

Centrum odniesienia współczesnego chrześcijaństwa jest zatem człowieczeństwo unieruchomione i przybite do narzędzia kaźni. Kult narzędzia śmierci i kult śmierci Jezusa, co można zinterpretować, że ta religia jest religią śmierci.

Od wieków ludzie spoglądają na ten symbol nie zdając sobie sprawy, co on oznacza i jakie konsekwencje ma nieustanne kontemplowanie tej treści.

Czynienie tego znaku na czole dziecka jest ukrzyżowaniem również jego człowieczeństwa. Jest to symboliczne unieruchomienie osoby człowieka. Osoba człowieka jest zależna od tej chwili od woli swych oprawców i dysponentów mocy, którą odbiera się ofierze w czasie sprawowania tego rytuału.

Wypędzanie demona nad nowonarodzonym dzieckiem jest zgubne w skutkach.

Stara magiczna zasada głosi, że nie ma znaczenia forma gramatyczna zaklęcia.

Jeśli ktoś zaklina bogactwo mówiąc: “niech nie będę biedny” (negatywna afirmacja), to skutkiem wypowiedzenia tej formuły może być tylko bieda. Ponieważ podświadomość zwraca uwagę tylko na słowo „biedny”, natomiast „nie” jest pomijane.

Jeśli zatem kapłan woła szatana, wypędzając go z miejsca, gdzie go nie ma, to demon najprawdopodobniej przyjdzie z ciekawości, że ktoś wzywa jego imienia.

Na skutek takiego egzorcyzmu wokół ofiary gromadzą się demony. A zadanie przejęcia swojej nowej ofiary mają ułatwione, ponieważ ochrzczony został właśnie pozbawiony duszy, czyli źródła swojej mocy.

Wiele dzieci w czasie chrztu przeżywa koszmar.

Dławią się one, wpadają w spazmy, drgawki, sinieją, duszą się itd.

Jako, że kiedyś asystowałem do mszy jako lektor (ministrant), widziałem wielokrotnie takie przypadki.

Wielu moich czytelników opisuje doświadczenia z chrztu swoich dzieci jako właśnie takie.

Jedna z relacji opowiedzianych przez moją czytelniczkę była następująca. Ona miała wizję swego chrztu, kiedy to podczas polewania głowy wodą miała wrażenie, że zalewa ja od środka czarna i śmierdząca substancja.

Ja sam podczas obserwowania kościelnych rytuałów widzę rzeczy paskudne i złowieszcze. Kontakt z tym jest naprawdę przykry.

Przykład bierzmowania

Rytuał ten odbywa się poprzez znak krzyża na czole, czyniony palcem umaczanym w poświęconym oleju (bodziec fizyczny dla podświadomości). Rytuał jest wykonywany przez biskupa lub innego kapłana w jego imieniu. Podczas tego rytuału biskup wypowiada formułę: „przyjmij znamię daru ducha świętego”. W kościołach wschodnich (prawosławnych) pieczętuje się całe ciało (czoło, usta, gardło, klatkę piersiową – serce, dłonie i stopy) z formułą: „pieczęć daru ducha świętego”.

Prawosławie w tym przypadku stosuje metodę hurtową blokowania energetyki człowieka przy użyciu czarnej magii. Czarnej magii dlatego, ponieważ ta magia blokuje wolną wolę człowieka.

Można je nazwać po prostu zamykaniem pierwszego oka.

Pierwsze oko jest związane ze zdolnością widzenia rzeczy poza fizycznych. Taka wizja jest istotną częścią percepcji człowieka. Bez tej umiejętności człowiek jest tylko tworem przekazującym treści z drugiej ręki.

Wizja uzdrawia, daje wolność i decyduje o kreatywności.

Skutkiem powszechnego wyłączenia tej zdolności u ludzi jest skrajna technizacja życia i regres cywilizacyjny. Wyraźnym symptomem jest zastąpienie własnej wizji człowieka przez telewizję i jej propagandę ogłupiającą.

Wtenczas ktoś inny decyduje o tym, jakie treści i obrazy kierują naszym życiem i życiem naszej społeczności. Daje to możliwości manipulacji innymi ludźmi.

Kościół przywiązuje bardzo dużą wagę do mediów, które nazywa w charakterystyczny sposób: środki masowego przekazu.

Środki masowego przekazu – ale obcych wizji, często negatywnych wizji.

Kto ma władzę nad obrazem pokazywanym ludziom pozbawionym wizji, ten ma faktyczną władzę nad nimi.

Przykład spowiedzi

Centralnym punktem tego rytuału jest osobiste wyznanie swoich przewinień kościelnemu funkcjonariuszowi.

W tradycji katolickiej ofiarę nazywa się penitentem, a spowiednik pełni rolę sądu.

Jeśli mamy sąd, to gdzie obrońca?

Ofiara jest sama swoim oskarżycielem. Proszę zauważyć podobieństwo do publicznej samokrytyki w państwach komunistycznych. Ofiara nie ma obrońcy i ofiara jest poddawana sądowi.

Tradycyjnym gestem pokuty jest bicie się w pierś (bodziec fizyczny dla podświadomości).

Według moich obserwacji ten rytuał ma przede wszystkim wpływ na sferę uczuć. W tym miejscu znajduje się obszar grasicy i serca – obszary uczuć.

W innych tradycjach i kulturach można zauważyć podobne korespondencje władz psychicznych i duchowych do ośrodków energetycznych ciała: głowa to świadomość; serce to uczucia; splot słoneczny to emocje.

Spowiedź może powodować uzależnienie psychiczne.

Ofiara zaczyna skupiać się przede wszystkim na sobie i boi się popełnić kolejne wykroczenie. Ofiara popada w rodzaj autyzmu pomieszanego z narcyzmem.

Sąd spowiedzi nieustannie przypomina takiemu niewolnikowi, kto jest jego panem i od kogo on zależy.

Ofiara z definicji nie jest osobą wolną, ponieważ osoba wolna nie podlega sądowi.

Pojęcie wolności jest tutaj kluczowe.

======

Jan Popko – kto i w jakim celu gra losem ludzkiej duszy? Dlaczego kościelne sakramenty zabijają dusze (2019-08-12)

======

Egregory i demony

Zarówno egregory jak i demony stanowią realne byty rezydujące w sferze astralnej.

Psychologizacja, czy też wręcz jungizacja zagadnień związanych z magią i szamanizmem spowodowała, że demony zaczęto postrzegać jako jedynie aspekty ludzkiego umysłu.

Jest to oszukiwanie ludzi, że obce i wrogie byty na poziomach ponad fizycznych są iluzją umysłu.

Jestem stanowczym przeciwnikiem takiego podejścia do sprawy.

Psychologia jest autonomiczną dziedziną i ma się do tłumaczenia pojęć magicznych oraz wyjaśniania natury astralu, jak skrzypce do siekiery.

Szamańskie uzdrawianie to nie psychoterapia i odwrotnie.

Podkreślam to, aby zawczasu wyeliminować próby psychologizacji poruszanych przeze mnie kwestii. Takowe były już podejmowane w ramach oswajania moich niewygodnych poglądów. Temu się sprzeciwiam. Twierdzę stanowczo, że w przestrzeni kościoła mamy do czynienia z niebezpiecznymi i demonicznymi istotami. Jest to zagrożenie realne oraz namacalne, które powoduje konkretne skutki.

Piszę to jako szaman, będący nim z powołania i wybrania, o które nie zabiegałem.

Źródłem mojego poznania w tej kwestii są wizje oraz szczególna percepcja będąca wynikiem szamańskich działań.

Źródło mojego poznania to jest przede wszystkim kontakt z ludźmi – ofiarami chrześcijańskiego pieczętowania ludzi.

Jeśli ktoś chce, może oczywiście uznać moje wywody za przejaw konfabulacji lub wręcz choroby psychicznej, ale jestem na to przygotowany. Moje argumenty przeciw religijnym argumentom. My poruszamy się w tej samej przestrzeni, psychiatra nie ma tu nic do gadania.

Demony korzystają z przestrzeni ludzkiego umysłu, jak z ekranu lub fali nośnej, która jest źródłem energii.

Czasami demony nie zachowują tej reguły i manifestują się fizycznie. Chociaż są to przypadki sporadyczne i wymagają zaangażowania ogromnych pokładów mocy psychicznej i energetycznej.

Demony potrzebują ludzi, tak jak przestrzeń Internetu potrzebuje komputerów, aby zamanifestować swoją treść na ekranach monitorów. Internet jest realny i policzalny, choćby w systemie binarnym. Ale internet bez urządzeń peryferyjnych istniałby sam dla siebie.

Podobnie egregor religijny, byt złożony z myśli i emocji, ma naturę sieci, do której podpięte są jego ofiary dające mu swoją energię życiową.

Egregor ten ma nader paskudną naturę. Ponieważ bywają również egregory o naturze bardziej neutralnej. Ten religijny egregor jest po pierwsze bardzo stary, a po drugie uzależniony od ofiar, których ciągle mu brakuje.

W przestrzeni tego egregora funkcjonuje wiele demonów, a najpopularniejszym z nich jest Szatan zwany też, nie do końca słusznie, Lucyferem.

Pełni on rolę strażnika, jak ktoś kiedyś słusznie spostrzegł. Jego zadaniem jest bycie tym wilkiem czyhającym na owczarnię pana – owce boja się wychylić poza stado i bardzo pilnują swego pasterza. Mają pozór bezpieczeństwa, ale muszą dawać się strzyc. Haracz za ochronę. Owce swojego pasterza czasami pozwalają się zjeść, chociaż odbywa się to po cichu, tak aby inne owce się nie wystraszyły.

Jeśli chodzi o Lucyfera, to uważam jednak inaczej.

Nie jest on tym samym, co szatan – strażnik.

Jest on drugą po demonie Jahwe (Hoova) postacią religii monoteistycznych. Jest panem demonicznego systemu. Odrywa swe ofiary od samych siebie i zwodzi ich iluzorycznym światłem doskonałości (pseudo – doskonałości). Lucyfer pokazuje się jako postać łagodna i doskonała.

Złodziej również zawsze przedstawia siebie, jako osobę uczciwą.

Lucyfer jest niezależny od egregora religijnego, stanowi autonomiczne pole mocy obecne we wszystkich prawie tradycjach religijnych.

Stara zasada manipulacji pasożytniczej: władca demoniczny tworzy opozycję kontrolowaną przez siebie, w stosunku do siebie samego. Każdy, kto się przyłączy – jest mu znany jako opozycjonista.

Ostatnio zamanifestował się wiosną w Rzymie tak, jak to opisałem w kwietniu po jednej z doświadczonych przeze mnie wizji : “Popatrzcie na Jego oblicze – pełne anielskiej godności, pełne wdzięku i starczej doskonałości. Przypatrzcie się temu faustowskiemu duchowi Teutona – niczym sobowtór Adriana Lewrkühna, co zaprzedał duszę diabłu w zamian za blask chwały i doskonałości. Habemus daemonium – oto mamy zło najczystsze, najbardziej świetliste, piękną postać lucyferycznego autoramentu, co usadowiła się w samym centrum świata. Diabelstwo zwyciężyło”.

Natura demoniczna zawsze musi mieć: kult własnej osoby, wymuszany na innych. To świadczy o niskiej samoocenie własnej osoby o naturze demonicznej. Każdy demoniczny osobnik jest takim samym stworzeniem, co człowiek. Każda demoniczna osoba ciągle uzurpuje sobie prawo do cudzej wolnej woli, do cudzego życia i do cudzej energii życiowej. Bezczelność, fałsz i brak taktu w zachowaniu – to są typowe cechy.

Innym, obecnie bardzo atrakcyjnym polem aktywności lucyferycznej jest tzw. new age. Tematu tego jednak z oczywistych względów tutaj rozwijać nie będę.

Z lucyferyczną aktywnością możemy mieć do czynienia nawet w tak zacnych tradycjach, jak np. zen. Niektórzy adepci zen omamieni iluzorycznym światłem zaczynają uważać, że istnieje stan, w którym nie ma wątpliwości i przez to zdolni są do niezwykłego okrucieństwa. Np. japońskie, samurajskie zbrodnie II Wojny Światowej.

Drugi demon, stający jednak w centrum uwagi, to Jahwe. Jahwe to stary, okrutny i paskudy w swej naturze pustynny demon wojny i pogody (stara cywilizacja bogów: Hoova). Stary Testament, kronika jego działań, jest historią pisaną krwią. Bardzo wiele ludobójstw i morderstw, jeżeli ktokolwiek chciał używać swojej własnej wolnej woli.

Jahwe początkowo zasilał się energią życiową ofiar składanych z ludzi.

Potem Jahwe zadowalał się zwierzętami. A w końcu, samemu ewoluując, zapragnął ludzkich dusz.

Myślę, że egregory i demony mają naturę podobną do np. ameby. Mogą się dzielić, klonować, a dodatkowo jeszcze ewoluować i mutować.

Tak też było z Jahwe. W jednym polu mocy takiego super egregora, działają obecnie inne, spokrewnione ze sobą pola mocy. Inną naturę miał pierwotny Jahwe, a inną ma współczesny katolicki Ojciec, a jeszcze inną naturę ma Allach.

Inny jest też duch protestantyzmu, ze swym sojuszem zawartym z kapitalizmem, jako głównym polem swej aktywności.

Obecnie dwa z tych egregorów zdają się walczyć ze sobą o rząd dusz. Islam i protestantyzm ścierają się na polu cywilizacji arabskiej i anglosaskiej. A podłożem tego konfliktu jest ropa naftowa, nazywana również krwią diabła.

Ojciec – demon katolicyzmu, zdawał się słabnąć przez ostatnie dziesięciolecia. Przypominał schorowanego starca, niedołężnego okrutnika wykonującego swą władzę rękoma najemników. Wcześniej zasilały go okrutne morderstwa tzw. świętej inkwizycji.

Nowy szef religijnej organizacji katolickiej, wcielony duch lucyferycznego idealizmu wieczystego, pokazuje jednak, że nastąpiło pewne przewartościowanie. To oznacza, że prawdopodobnie znaleziono jakieś nowe źródła energii życiowej.

Owe demoniczne pola mocy nie mają jednoznacznie określonych granic. Jedne pola mocy przechodzą subtelnie w drugie pola mocy. Trudno jest nieraz określić tożsamość danej siły. Są tutaj kształty powstałe na wzór sojuszu, symbiozy, a nawet pasożytnictwa – posługując się modelowo terminologią przyrodniczą.

To jest mroczny i drapieżny świat, a my jesteśmy jego podstawą pokarmową. Nasza energia życiowa jest pokarmem.

Oprócz tego egzystuje wiele pomniejszych demonów.

Ich natura jest podobna. One przyczepiają się do swych ofiar i zasilają się resztkami ich mocy. Każdy poddany rytuałom kościelnym ma przypisanego sobie przynajmniej jednego, indywidualnego demona. Taki demon chodzi z człowiekiem przez całe jego życie, jak jego cień.

Demon rezyduje w umyśle takiego człowieka, zatruwając go myślami o poczuciu winy upośledzając go np. w dziedzinie seksualności; otwarcia na świat; otwarcia na przepływy energii, np. w formie pieniądza i sukcesów życiowych różnych rodzajów itd.

Czynności seksualne mają naturę mocy otwierającą.

Przeprowadzone nieodpowiednio upośledzają człowieka. Kościelna wizja seksu jest wizją kaleką i chorą, czyniącą z niektórych ludzi zboczeńców – a wszystko jest grzechem. Zawładnięcie sferą ludzkiego seksu, zawładnięcia sferą ludzkich finansów i ludzkim życiem, stanowi o pełnym podporządkowaniu demonicznym siłom. Te demoniczne siły kontrolują wszystkie organizacje religijne.

Ostatnio miejscem wzmożonej aktywności demonicznej stały się spotkania w miejscowości Lednica, gdzie zakonnicy Dominikanie gromadzą rzesze młodych ludzi. Ci młodzi ludzie, którzy tam przyjeżdżają są poddawani zupełnie nowym rytuałom i indoktrynacji religijnej w nowszej formie. Każde doroczne takie spotkanie kończy się pochodem ofiar pod symbolicznym szkieletem ryby. Są tutaj symbolicznie pożerani przez egregora, który w tym przypadku manifestuje się w swojej akwarycznej emanacji. Skutki tego procesu są destrukcyjne.

Obserwując na żywo jedno z takich spotkań widziałem, jak na ludzi spadają z góry niby czarne płaty energii, podobne do latawców i okrywają ich sobą. Każdy z uczestników składa dodatkowo ślubowanie i w efekcie pod pozorem dobrowolności poddaje się we władanie demonów.

Podejrzewam, że takie spotkania organizowane są dlatego, że w ostatnich latach więzi wiernych z kościołem i religią znacznie osłabły. Brak dotychczasowej zasilania energią życiową przez ofiary ludzkie jest przyczyną chwilowej niedyspozycji demona Ojca. Teraz straty trzeba nadrobić i stąd coraz więcej takich nowoczesnych zgromadzeń.

Antidotum

Co zrobić z całym tym problemem?

Problem powstał bez udziału naszej świadomej decyzji. Ten problem został nam narzucony bez świadomego zapytania o naszą zgodę. I zakotwiczony za pomocą praktyk manipulacji w naszej psychice w sposób podstępny, przewrotny, fałszywy, oszukańczy.

Większość listów, które otrzymałem było wołaniem o pomoc. Prawie wszyscy prosili mnie o podanie metod, za pomocą których mogliby się wyzwolić z pęt i odzyskać swoją utraconą duszę. Sprawa nie jest taka prosta.

======

Człowiek z natury rzeczy jest wyposażony przez Stwórcę w nieskończone możliwości i nieskończone moce – w tym moce umysłu i moce psychiczne. – “Stworzony na wzór i podobieństwo” – do Stwórcy. Jak mówi powiedzenie: “Dzieło chwali mistrza”.

Zatem sprawa jest prosta. Należy się odciąć mentalnie i psychicznie od systemu demonicznego. Należy spalić wszystkie nici myśli i emocji, które nas łączą z tym systemem (wizualizacja). A mogą to być systemy: religijny, ideologiczny, polityczny, społeczny, finansowy, państwowy, gospodarczy.

Łącza, które powodują zniewolenie – znikną. Wtenczas przestaniemy zasilać własną energią życiową te systemy, które służą niszczeniu naszej wolnej woli.

Od zawsze celem ataku na człowieka jest rozbicie jego potrójnej jedności wewnętrznej: podświadomość, świadomość, nadświadomość = duch opiekuńczy.

Należy zacząć od odbudowy i utworzenia dobrego kontaktu ze swoim wnętrzem. Należy zacząć komunikować się ze sobą, ze swoim wnętrzem. Podświadomość i nadświadomość to są oddzielne osoby, a ich językiem naturalnym są myśli i uczucia (emocje). Słowo mówione jako język mówiony – jest nie rozumiany przez te osoby.

Należy odblokować własną energetykę, a w szczególności odblokować pierwsze oko, umieszczone pomiędzy brwiami u człowieka. Pierwsze oko umożliwia widzenie rzeczy niewidzialnych za pomocą wzroku fizycznego.

Pierwszym krokiem na ścieżce uwolnienia od zwierzchności demonicznych jest wola człowieka. To jest decyzja: ja chcę wolności zgodnie z moją wolną wolą.

Kolejne kroki na ścieżce odzyskania własnej wolnej woli poda w odpowiednim momencie własny opiekun (nadświadomość) za pomocą własnego głosu wewnętrznego – tego spokojnego głosu, bez emocji. Ponieważ głos emocjonalny jest głosem podświadomości. Należy nauczyć się odróżniać te głosy. Oba te głosy są ważne.

Warto zapytać o opinię w danej sprawie własną podświadomość.

Warto zapytać o opinię w danej sprawie własną nadświadomość.

Nadświadomość ma jednak wyższy priorytet mimo, że wskazówki mogą być nielogiczne lub sprzeczne z odczuwaniem własnych emocji. Po upływie jakiegoś czasu okazuje się, że głos intuicji (nadświadomości) był prawidłową podpowiedzią.

Każdy może to sprawdzić doświadczalnie na sobie.

======

Opracowałem propozycje systematycznego i świadomego procesu usuwania skutków przyjęcia na siebie sakramentów (magicznych rytuałów):

1. Etap formalny – wypisanie się z organizacji kościelnej. Co ciekawe samo katolickie prawo kanoniczne przychodzi nam tutaj z pomocą. Chciałbym, aby było wiadome, że można skutecznie zaprzestać być członkiem organizacji kościelnej i można zrobić to wręcz natychmiastowo.

2. Etap rytualny – między innymi: rytuały łamania pieczęci (rytuały o naturze otwierającej), ceremonia odnajdywania i sprowadzania duszy (najtrudniejszy proces), rytuały i czynności wspomagające.

3. Odwyk – likwidacja wszelkich śladów symboliki chrześcijańskiej z otoczenia. Tutaj trzeba być bezwzględnym i bez sentymentów pozbyć się nawet pamiątek. Można je wyrzucić, zakopać, spalić. Spalenie fizycznych przedmiotów powoduje zniszczenie nici połączeń; te nici łączą nas z tymi obszarami, z którymi nie chcemy mieć więcej połączenia. Te pamiątki religijne można też zanieść tam, gdzie jest ich miejsce – do jakiegoś kościoła. Im mniej w tym będzie emocji i złości tym lepiej.

W ogóle należy się bezwzględnie wystrzegać nienawiści wobec porzucanego środowiska chrześcijańskiego. Przedmiotów tych powinniśmy się pozbyć bez niechęci, a najbardziej zalecana jest tutaj chłodna obojętność, neutralność.

======

Neutralność emocjonalna powoduje, że nie będziemy połączeni z obszarami, z którymi nie chcemy mieć połączenia za pomocą myśli i emocji. Nie wytworzy się tzw. karma – pozytywna ani negatywna, która będzie nas wiązała psychicznie i mentalnie.

Najlepiej jest zająć się czymś zupełnie innym i wygasić emocjonalną pamięć. Całkowita neutralność emocjonalna wobec rzeczy lub osoby powoduje zniknięcie przywiązań emocjonalnych. Pamięć zdarzeń przeszłości pozostanie, ale nie będzie już żadnych reakcji emocjonalnych i uczuciowych.

Neutralność emocjonalna jest oznaką braku przywiązania emocjonalnego – czyli oznaką naszej wolności.

Ze wszystkich etapów najtrudniejszy jest ten, kiedy przechodzimy konfrontację naszej decyzji z ludźmi z naszego otoczenia, również z ludźmi z naszej rodziny.

Być może babcie, ciocie i mamy będą cierpiały emocjonalnie z tego powodu. Jednak ty nie robisz nikomu krzywdy w takim przypadku.

Ale mamy wybór – albo własna wolność i poważne traktowanie siebie (wzięcie własnej odpowiedzialności za swoje życie w swoje ręce), albo niewola i w nagrodę pozorny spokój (oddawanie własnego życia w cudze ręce).

Taki wybór pociąga za sobą określone konsekwencje – dla nas. Bo każda osoba i tak odpowiada indywidualnie za swoje decyzje, swoje czyny i swoje życie. Taka jest nauka i zbieranie własnego doświadczenia.

Za szanowanie własnej wolnej woli i za obronę własnej wolnej woli – świat daje odpowiednie nagrody: własna wolność, własny spokój wewnętrzny, dobre zdrowie, powiększanie swojej świadomości, powiększanie własnego rozumienia, radość wewnętrzną.

W takiej sytuacji zawsze należy słuchać własnego głosu wewnętrznego, ponieważ jest to nasz jedyny i prawdziwy autorytet.

Każdy autorytet na zewnątrz ciebie zawsze jest fałszywym autorytetem.

Poszukaj w swoim wnętrzu wiedzy i odpowiedzi na twoje wątpliwości i pytania.

Naucz się komunikacji ze swoim wnętrzem, a ta umiejętność uratuje wiele razy twoje życie.

Być może ceną twoich decyzji będzie twoje oddzielenie od ludzi i twoja samotność, która i tak jest iluzją emocjonalną.

Ponieważ wszędzie jest obecność mocy świata, z którą każdy może się komunikować.

A wolni wewnętrznie ludzie pojawią się w twoim życiu prędzej lub później, jeżeli ty będziesz miał takie życzenie.

Ponieważ życzenia realizują się, jeżeli będzie taka twoja decyzja i determinacja w połączeniu z entuzjazmem.

Kiedy już się wyzwolimy, to możemy jednak pociągnąć innych za sobą. Ja sam wyzwoliłem już kilkadziesiąt osób i naprawdę było warto.

Nie wolno generować żadnej nienawiści, złości i niechęci w stosunku do członków religijnych organizacji, osób duchownych. Oni są również ofiarami systemu religijnego.

Negatywne emocje są tym, czym demony karmią się najchętniej.

Potrzeba rezerwy, dystansu i neutralności.

Celem jest odzyskanie własnej wolności, tej prawdziwej wolności.

Prawdziwa wolność opiera się o szacunek do wolnej woli – pierwszego prawa tego świata.

14 sierpnia 2005
“Alhean”
www.taraka.pl

======

======

Kult “Królowej Niebios” i Demoniczne Zwierzchności

Księga Daniela mówi, że demoniczny książę, któremu podlegała Persja, miał taką moc na swym terenie, że opóźnił odpowiedź na modlitwę Daniela o trzy tygodnie. Przemogła go dopiero interwencja archanioła Michała, która nastąpiła w rezultacie postu Daniela (Dn. 10).

Pokazuje to, że terytorialne zwierzchności dysponują ogromną mocą. Pokazuje też, że modlitwa (komunikacja obustronna ze Stwórcą) i post mogą skutecznie wiązać ich działalność.

Biblia wspomina o kilku miejscach poświęconych kananejskiemu bożkowi Baalowi np. Baal-Peor, Baal-Gad, Baal-Hermon. Ich etymologia wskazuje, że Baal był uważany za pana tych miejsc. Wierzono, że od niego zależy obfitość zbiorów i pomyślność. Ludzie starali się pozyskać jego przychylność ofiarami i rytuałami religijnymi.

Biblia, oprócz Baala (Lb. 22:41) wymienia z imienia między innymi takie zwierzchności jak: Dagon (Sdz. 16:23), Moloch (Kpł. 20:2), Królowa Niebios (Jer. 44:17-25; Dz. 19:27-35) – Diana Efeska – duch zwany też “Królową Niebios”, “Królową Wszechświata”, “Zbawicielką”, “Gwiazdą Zaranną”, “Madonną” i “Dziewicą”.

Obecnie tych imion używa Kościół Katolicki i jest realizowany kult „Królowej Niebios”, „Czarnej Madonny”, „Dziewicy”.

Ludzie religijni uprawiają kult demonicznej zwierzchności.

Niektóre demoniczne zwierzchności posiadały ogromny wpływ nad dużymi terytoriami przez długie okresy czasu. Te demoniczne zwierzchności zasilane były energią życiową swoich wyznawców (energią myśli i emocji).

Trudno rozumieć Biblię nie wiedząc nic o tych duchowych (niefizycznych) zwierzchnościach.

Bóg ukazany jest w Starym Testamencie jako zazdrosny o ludzi (zazdrość to cecha typowo demoniczna), którzy czcili te bożki, nazywając to duchowym “nierządem” (Sdz. 8:33; 1Krl. 15:12; Ez. 20:30). Nie było jednak kwestionowania istnienia tych bożków. Biblia traktuje je jako żywe istoty (egregory?), a nie jedynie archetypy czy symbole zła.

Starożytni byli pragmatykami. Składali ofiary bożkom, bo wiedzieli, że przez to wpływają na sferę niewidzialną, a przez nią na swoją rzeczywistość.

O skuteczności tych ofiar świadczy rezultat pewnej wojny Izraela z Moabem. “Król Moabu zobaczył, że musi w tej walce ulec, zebrał wokół siebie siedmiuset mężów zdatnych jeszcze do boju, aby przedostać się do króla Edomu, lecz nie zdołali. Wtedy wziął swego syna pierworodnego, który miał objąć po nim panowanie. Król złożył go jako ofiarę całopalną na murach obronnych miasta. Wskutek tego powstało wielkie wzburzenie przeciwko Izraelitom. Izraelici musieli się wycofać i powrócić do swojej ziemi.” (2Krl. 3:26-27). Izraelici zdecydowanie przeważali w boju, dopóki król Moabu nie ofiarował Kemoszowi, bożkowi tego państwa, swojego syna, a zarazem następcę tronu. Ta ofiara tak wzmocniła supremację Kemosza na tym terenie, że wojska izraelskie musiały uciekać.

Podobnie postąpiono w Jerychu, aby złamać klątwę (czarna magia) Jozuego (Joz. 6:26; 1Krl. 16:34). Ofiary składane bożkom były ofiarami składanymi demonom (1Kor. 10:20). W zamian za oddawanie im czci udzielały swego patronatu. W ten sposób powstawały pakty z bóstwami, za którymi kryły się demoniczne zwierzchności. Te bóstwa były bytami niefizycznymi pobierającymi energię życiową od ludzi w zamian za swoje usługi.

Do najpotężniejszych składanych ofiar należały ofiary krwawe. Im bardziej ofiarowane zwierzę było bliższe człowiekowi, tym więcej niosło duchowej mocy. Najwięcej zaś ludzka ofiara, szczególnie z pierworodnego, a jeszcze więcej z następcy tronu.

Okultyzm i większość religii obfituje w ofiary, przysięgi i rytuały. Ich zadaniem jest wiązać człowieka z duchowymi mocami (poza fizycznymi), przydając mocy królestwu ciemności. Słowo “religia” pochodzi z łacińskiego religere i oznacza: “wiązać”. A zatem mamy zdefiniowane, czym jest religia. Religia to jest wiązanie człowieka we wszystkich aspektach jego istnienia, czyli uzurpacją i niszczeniem jego Wolnej Woli.

Szatana reprezentuje w literaturze okultystycznej Wenus, bo imię Lucyfer znaczy “gwiazda zaranna”, czyli Wenus.

W językach semickich brzmiało ono: “Asztar”, “Isztar”, “Asztarte”. Intrygujące jest to, że w naszych czasach występuje tzw. Galaktyczne Dowództwo “Asztar”, znane zwolennikom UFO. Wiadomo, że UFO przy swojej wysokiej technologii czasoprzestrzennej, też poluje na ludzi i ich energię życiową. Zatem to może oznaczać, że UFO mogło być uznawane za bóstwo – zgodnie z zasadami kultu cargo.

Sugeruje to też, że coraz liczniejsze objawienia UFO i Królowej Niebios mają to samo źródło, tzn. tzw. objawienia maryjne.

W średniowieczu kult Królowej Niebios odżył pod nowym imieniem. Na terenie dawnej świątyni Diany Efeskiej wzniesiono kościół Najświętszej Marii Panny. Nastąpiła kontynuacja kultu zwierzchności demonicznej.

Królowa Niebios (pytanie: dlaczego akurat niebios? – może to UFO?)

W starożytności Królową Niebios czczono pod różnymi imionami: Asztarte, Artemida, Izyda, Isztar, Diana Efeska.

Instytucja Kościoła Chrześciajńskiego stworzyła kult Królowej Niebios w rozumieniu matki Jezusa, Marii.

Stary Testament oraz liczne wykopaliska z terenu Bliskiego Wschodu dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że kult Królowej Niebios istniał na wiele wieków przed narodzinami Marii.

Już w czasach proroka Jeremiasza, a więc w VI wieku przed Chrystusem, Bóg przestrzegał swoich wyznawców przed oddawaniem czci istocie, która przyjmuje postać Królowej Niebios: “Ty zaś nie wstawiaj się za tym narodem, nie zanoś za niego błagań ani modłów, ani też nie nalegaj na Mnie, bo cię nie wysłucham. Czy nie widzisz, co czynią w miastach Judy i na ulicach Jerozolimy? Synowie zbierają drewno, ojcowie rozpalają ogień, a kobiety ugniatają ciasto, by robić pieczywo ofiarne dla “Królowej Nieba”. A ponadto wylewają oni ofiary z płynów dla obcych bogów, by Mnie obrażać. Czy Mnie obrażają – wyrocznię Pana – czy raczej samych siebie, na własną hańbę?” (Jer.7:16-20).

Adorując “Królową Niebios” ludzie poddają siebie i swój kraj pod władzę zwierzchności, która nosi to imię od czasów starożytnych. Królowa Niebios nie jest Marią, matką Jezusa.

Ten kult „Królowej Niebios” jest uprawiany m in w Polsce i Meksyku.

Dogmat o wniebowzięciu Marii, ustanowiony przez władze Kościoła Katolickiego w 1950 roku. Ten dogmat głosi, że Królowa Niebios wstąpiła do nieba, tak jak do nieba wstąpił Jezus po swoim zmartwychwstaniu (Dz. 1:9-10).

Przypisanie Marii tytułu Orędowniczki (łac. Mediatrix) zrównało Królową Niebios z Jezusem, choć Słowo Boże mówi, że Bóg dał ludziom tylko jednego pośrednika – Jezusa Chrystusa (1Tm.2:5).

Demoniczne zwierzchności wpływają na jakość życia ludzi na poddanym sobie terenie. Potrafią ściągać choroby i ułomności (Łk. 13:16; Hi. 2:7), katastrofy naturalne (Hi.1: 16; Mt. 8:23-26) , zaślepiać ludzi na Ewangelię (1Kor. 4:4; Ef. 2:2), manipulować przywódcami państwa (1Kor.2:8), manipulować ludźmi wierzącymi (Mt. 16:22-23; (1Krn. 21:1; 2Tm. 2:26), przeszkadzać w odpowiedzi na modlitwy (Dn. 10:12-13).

Poddając siebie i naród demonicznym zwierzchnościom, ludzie tylko na pozór poprawiają swój los. Faktycznie, zdając się na ich łaskę i niełaskę, tracą protekcję i błogosławieństwo Boże, kontakt z Bogiem, co tylko pogłębia ich niewolę.

Wiele wskazuje na związek między wizytami emisariusza Czarnej Madonny w Czechach i Polsce w 1996 roku oraz w Rumunii i w Polsce w 1999 roku, a katastrofami naturalnymi, jakie spadły na te kraje, gdy zostały te kraje poświęcone Królowej Niebios. Oby było to dla nas ostrzeżeniem przed poddawaniem siebie i naszego kraju komukolwiek poza Bogiem (Stwórcą).

Klątwy ciążące nad narodami poświęconymi demonicznym zwierzchnościom

Miasta i narody, które poświęcają się czy poddają innym istotom niż Bóg, pogrążają się w duchowej ciemności. Ponieważ cześć oddawana każdej innej istocie poza Bogiem jest pokłonem wobec demonicznych bytów. Rezultatem jest ruina, często nie tylko duchowa, ale ekonomiczna i gospodarcza.

Polska wydaje się niefortunną ofiarą tej strategii. W XVI pod względem militarnym, ekonomicznym i kulturowym nasz kraj należał do największych potęg Europy. Polska słynęła z tolerancji. Ludzie prześladowani w innych częściach Europy w naszym kraju mogli żyć i czcić Boga zgodnie z własnym sumieniem. W zamian wnosili swe talenty i etos pracy.

W Polsce 30% sejmu było wówczas reprezentowane przez protestantów. Procent protestantów w Poslce nie był aż tak wysoki, ale wynikało to z faktu, że katolicka większość nie kierowała się w wyborach bigoterią, lecz kompetencjami kandydatów.

W efekcie, XVI stulecie przeszło do historii jako okres największej świetności Polski. Do dziś nazywamy je “złotym wiekiem” polskiej kultury. Poważny wkład mieli w tym protestanci, jak na przykład Mikołaj Rej czy Andrzej Frycz Modrzewski.

Sytuacja zmieniła się w XVII wieku

Za sprawą prowadzonej przez jezuitów Kontrreformacji zaczęto z Polski wypędzać innowierców. Kult Królowej Niebios zajął pozycję Jezusa. Prześladowania zastąpiły tolerancję. Naród pogrążał się w pijaństwie, korupcji i bigoterii. Koniec wolności słowa, myśli i wyznania zaowocował w kolejnym wieku rozbiorami Polski.

Jedną z przyczyn upadku polskiej tolerancji było sprowadzenie do naszego kraju jezuitów w 1564 roku. Zakon ten, powołany do zwalczania Reformacji, kierował się maksymą: “Cel uświęca środki”.

Zakonnicy przebrani w góralskie guńki podjudzali prosty lud w Krakowie, aby znieważać i burzyć niekatolickie kościoły chrześcijańskie i palić Biblie. Wysyłali swe “bojówki” do innych polskich miast, aby tam dokonywać podobnego rozboju.

Jezuici rozwinęli w Polsce swoje szkolnictwo. Początkowo stało ono na niezwykle wysokim poziomie. Z czasem jednak, gdy zabrakło konkurencji ze strony szkół protestanckich, ich szkoły stały się zacofane. W dużej mierze z nich pochodziła mierna szlachta, która swoim liberum veto blokowała niemal każdą korzystną dla naszej ojczyzny reformę.

Wychowanek jezuitów, król Zygmunt III Waza, przeniósł w 1596 roku stolicę z Krakowa do Warszawy. Zanikowi tolerancji religijnej towarzyszył stopniowy upadek gospodarczo – militarny kraju. W 1612 roku skapitulowała polska załoga na Kremlu, w 1618 straciliśmy Smoleńsk, w 1621 Rygę i Inflanty, w 1648 Zaporoże, w 1657 roku zwierzchność nad Prusami Książęcymi, a w 1667 lewobrzeżną Ukrainę.

Zastanawia fakt, że największa dekadencja przypada na czas, gdy król polski Jan II Kazimierz (1648-68) ogłosił „Królową Niebios” jako “Królową Polski”.

Historyk katolicki Malachi Martin napisał, że zawarty z nią pakt “nigdy nie został odwołany, ani odrzucony przez naród polski, rząd polski, katolicki czy komunistyczny, od 1655 roku”.

Od tego czasu, na Polskę spadły nieszczęścia: trzy rozbiory Polski – państwo polskie przestało istnieć; przetoczyły się przez Polskę dwie wojny światowe; w Polsce były nazistowskie zbrodnie – 6 milionów Polaków zostało zamordowanych; stalinowskie czystki od 17-09-1939 – zamordowano co najmniej 2 miliony Polaków; kilkadziesiąt lat komunizmu po drugiej wojnie światowej od roku 1945 – zamordowano około 1 miliona Polaków. Nastąpiła likwidacja polskiej inteligencji. Rządy polskojęzycznych nie – Polaków. Seryjni samobójcy w Polsce. Do dziś trwa bieda i zniszczenie gospodarcze kraju. Brak perspektyw. Ograniczenia świadomości i inne plagi.

Przypadek? – Wątpliwe.

Czy chcę powiedzieć, że kult Królowej Niebios narzucony polskiemu społeczeństwu jest jedyną przyczyną nieszczęść, jakie spadły na nasz kraj?

Bynajmniej. Tak.

Zastanawia jednak fakt, że kraje, które mu hołdują „Królowej Niebios”: Polska, Hiszpania, Portugalia, Ameryka Łacińska – przez wiele wieków żyły w biedzie i nędzy.

Ta bieda i nędza ominęła kraje, które odrzuciły kult „Królowej Niebios”, np. Wielka Brytania, Niemcy, Skandynawia, Szwajcaria, USA.

Prorok Jeremiasz powiedział ludziom, którzy czcili „Królową Niebios”: “Pan nie mógł już znieść niegodziwości waszych postępków ani ohydnych czynów, jakie popełniliście. Dlatego kraj wasz został obrócony w pustkowie i stał się przedmiotem klątwy”. (Jer. 44:22-23).

To chyba jednoznacznie i wyraźnie mówi nam, czym jest kult „Królowej Niebios”. A kult ten prowadzi religia chrześcijańska i jej instytucja: Kościół Katolicki, sterowana przez Watykan.

Od samego początku swojego istnienia Watykan jest wrogiem Polaków – takie wnioski można wyciągnąć z historii ostatnich 2000 lat. Watykan ma na swoich rękach krew Słowian i Polaków – Lechitów. Było wiele morderstw.

Oddawanie czci stworzeniu (Wj. 20:4-5), otwiera przed królestwem ciemności dodatkowe możliwości ściągania nieszczęść i duchowego zaślepiania ludzi za pomocą manipulacji pozorami.

„Królowa Niebios” nie ma nic wspólnego z matką Jezusa Chrystusa.

Oddawanie czci „Królowej Niebios” jest kultem stworzenia, a nie Stwórcy.

Kult figur i obrazów, tzw świętych obrazów – jest bałwochwalczą pomyłką.

Takie praktyki powodują, że my i nasz kraj jest wystawiony na agresję istot o demonicznej naturze. To są siły ciemności, które od tysięcy lat są wrogami ludzi. Te demoniczne istoty oszukują ludzi, że są od Stwórcy. A skutki ich działań są jednoznacznie widoczne.

Po skutkach ich działań – poznacie ich, kim oni są.

Tak powiedział Jezus.

Ta reguła świata jest zawsze prawdziwa.

Demoniczna natura zawsze żąda kultu własnej osoby. To jest cecha charakterystyczna. Uzurpacja prawa do cudzej wolnej woli, cudzej własności i cudzej energii życiowej – po tym można rozpoznać agresorów o naturze typowo demonicznej.

Religie i kulty typu religijnego to unikanie wzięcia odpowiedzialności za własne życie, to rezygnacja z własnej wolnej woli, to rezygnacja z własnego życia.

Jaką przyszłość dla ludzi takie pakty ze zwierzchnościami demonicznymi mogą spowodować?

To widać po faktach historycznych. A te fakty historyczne powinny być doświadczeniem i nauką, aby nie powtarzać błędów przodków.