Psychologia religii – konsekwencje psychologiczne

Słowo “religia” pochodzi od słowa łacińskiego “religere”, tzn “wiązać”, „blokować”.

Słowo “parafianin” oznacza:

  1. członek parafii;
  2. określenie dawne: człowiek zacofany i ograniczony.

Dziecko ma niezwykle podatny na sugestię umysł, co udowodnił chociażby eksperyment dr Johnsona przeprowadzony w 1939 roku. Jego celem było odkrycie przyczyn jąkania oraz udowodnienie wpływu perswazji na tę wadę wymowy. Miał on też potwierdzić, iż poprzez sugestię można wywołać jąkanie u zdrowych ludzi. Stworzono dwie grupy dzieci, przy czym pisząca pracę dyplomową Pani Tudor, wmawiała raz na kilka tygodni przez 45 minut jednej grupie dzieci że mówią świetnie, a drugiej grupie że bardzo źle i zaczną się jąkać. Wszystkie dzieci z drugiej grupy oczywiście zaczęły się jąkać, miały lęki, obniżoną samoocenę i zostały pośmiewiskiem w szkole; trauma z tym związana, miała miażdżący wpływ na całe życie. W 2007 roku 6 dzieci, które stały się królikami doświadczalnymi, otrzymało odszkodowanie w wysokości 925 tysięcy dolarów. Niektórzy przez całe życie borykali się z jąkaniem, inni mieli trudności w szkole oraz stali się zamknięci w sobie.

Pomyślmy. Przykra sugestia raz na kilka tygodni przez 45 minut, a całość eksperymentu trwała sześć miesięcy. To wystarczyło, by wywołać jąkanie praktycznie nie do wyleczenia, a także drastycznie obniżyć samoocenę i jakość życia człowieka.

Pomyślmy znowu. Całe lata od urodzenia, co najmniej raz w tygodniu dziecko wyznaje w domu podobno Bożym z przejęciem i wiarą; “moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina”, oraz kultowe “nie jestem ciebie godzien, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”.

Zaplanowana destrukcja

Czy Stwórca miliardów galaktyk i nieopisanego piękna kosmosu, w którym to ogromie ziemia jest nic nie znaczącym ziarnkiem piasku, naprawdę potrzebuje, by człowiek raz w tygodniu przez całe życie wyznawał mu, że jest zerem i śmieciem? Czy Stwórca potrzebuje, żeby człowiek uczestniczył w kultach religijnych, które czczą śmierć i cierpienie?

A może to nie Bogu, a kapłanom potrzebne jest nasze wyznanie? Tylko po co? A może kapłani to tylko marionetki, którymi steruje ktoś inny? Ktoś bardzo negatywny, biorąc pod uwagę tematykę kultów religijnych?

W dzisiejszym świecie łatwy dostęp do wiedzy o ludzkiej podświadomości spowodował, że ten, kto chce, bez problemu uzyska odpowiedź na te pytania.

I ta odpowiedź jest niezwykle bolesna dla ludzi wierzących. Ta odpowiedź tak mocno uderzająca w ich subiektywne przekonania, że trzeba ją od siebie odsunąć. A często należy tą odpowiedź wyszydzić i wydrwić, by ratować swoje własne zdrowie psychiczne.

Otóż powtarzanie upokarzających treści, jest celowym deptaniem godności człowieka i programowaniem w nim z góry określonych reakcji. Indoktrynacja, programowanie umysłu za pomocą odpowiednich socjotechnik. Zawsze ideałem jest to, aby ofiara manipulacji wierzyła, że jej pomysły są jej pomysłami, a nie pomysłami cudzymi.

Spójrzmy na bardzo znaną reakcję Pawłowa. Naukowiec dzwonił dzwonkiem przed podaniem jedzenia, i po jakimś czasie pies reagował ślinieniem na sam dźwięk dzwonka. Wystarczyło kilkanaście, kilkadziesiąt razy powtarzać jedno zachowanie, by stworzyć zaplanowaną reakcję u pieska. Człowiek jest znacznie bardziej skomplikowany psychicznie od psa, ale w kwestii uczenia się wzorców, działa to wszystko identycznie; poprzez powtarzanie.

Każdy sportowiec, chcąc osiągnąć perfekcję, musi powtarzać dane ruchy tysiące razy. Chcąc nauczyć się czegokolwiek, także trzeba powtarzać daną informację by stała się własnym przekonaniem. Cokolwiek nowego byś nie chciał zrobić, musisz się nauczyć jak reagować i wyćwiczyć poprzez powtarzanie odpowiednią reakcję.

Ktoś więc wymyślił coś absolutnie złego.

Coś złego i w celu niszczenia człowieka. Pod pozorem nauki o Bogu, miłości, moralnych wartości, stworzył system tresury i manipulacji człowiekiem.

Religie istnieją od dawna, więc już tysiące lat temu kasta kapłanów doskonale wiedziała, jak działa ludzka podświadomość. Kasta kapłanów jest tylko funkcjonariuszami. Nawet sami o sobie mówią, że są pośrednikami. Pytanie: jakimi pośrednikami i pośrednikami z kim? A kto kontroluje kapłanów?

Chrześcijaństwo czerpało z tych wzorców, podobnie jak każdy system totalitarny.

Powtarzanie sprawia, że człowiek nabywa umiejętność bądź przekonanie. Powtarzając pewne treści stajesz się nimi, nasiąkasz tym, co one w sobie niosą. Kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą – ale tylko dla tej osoby, która te kłamstwo powtarza.

Jeśli są to pozytywne sugestie rośniesz i rozwijasz się, nabierasz wiary w siebie, radości, chęci do życia i działania. Afirmacje pozytywne.

Jeśli powtarzasz negatywne sugestie, człowiek maleje, choruje, kurczy się i zaczyna w nim powstawać lęk oraz – poczucie winy (najbardziej zabójcza siła wewnętrzna). Afirmacje negatywne.

Tak działa psychika człowieka.

Jeżeli chcesz, aby człowiek był posłuszny tobie, wprowadź konflikty wewnętrzne do jego psychiki. Wprowadź podziały wewnętrzne za pomocą odpowiednich socjotechnik, które powodują: lęk, poczucie winy, niską samoocenę, negatywny obraz samego siebie, neurotyczne reakcje, cierpienie męczenników jako pozytywna wartość, choroby.

Dla opornych dzieci do przyjęcia indoktrynacji religijnej, stosuje się przemoc psychiczną (szykanowanie) i fizyczną (bicie). Islam ma dobrze opanowane te techniki. Jeżeli ktoś nie chce przyjąć zasad religii – jest zamordowany. W przeszłości takie praktyki były stosowane w chrześcijaństwie: inkwizycja kościelna. Mordowanie ludzi w sposób okrutny przez spalenie żywcem na stosie, różne techniki okrutnego mordowania z użyciem tortur.

Mordowani powoli ludzie wydzielają dużo energii życiowej, która jest pożywieniem dla różnych bytów o naturze demonicznej. To wiadomo w każdej kulturze ludzkiej. Zanim do Ameryki środkowej przybyła konkwista, tam były rozpowszechnione kulty religijne oparte na okrutnym mordowaniu ludzi jako ofiar dla bogów. To się skończyło. Świat zawsze po jakimś czasie likwiduje patologię.

Kult śmierci – prowadzi on do śmierci duchowej, psychicznej i fizycznej.

To podstawy psychologii. Jestem przekonany, że Jezus je doskonale znał. Religia chrześcijańska zrobiła z narzędzia do zabijania w sposób okrutny centralny punkt swojego kultu. Czczony jest kult śmierci, zjadanie ciała człowieka i picie krwi ludzkiej. To wszystko jest przedstawiane jako świętość, rzekomo od Stwórcy.
A kto lubi jeść ciało ludzkie i pić krew ludzką – już od wielu tysięcy lat? Są to odwieczni wrogowie rasy ludzkiej.

Całe życie Jezusa, jego dokonania i treść nauki – są słabo akcentowane przez religie chrześcijańskie. Natomiast cała uwaga i moc jest skoncentrowana na cierpieniu, (rzekomej) śmierci na krzyżu, piciu krwi i jedzenia ciała. Kult śmierci, zamiast kultu życia.

Wyzwolenie z męki życia

Moim zdaniem Jezus chciał, by to wszystko było zupełnie inne. Jednak żądni władzy ludzie wykorzystali historię życia Jezusa i całkiem zakłamali jej sens, dla osiągnięcia kontroli nad innymi ludźmi i władzy nad nimi.

Jezus nienawidził religii i hipokryzji tych, dla których religijne zasady przysłaniały miłość i radość z życia. Reguły religii były i są ważniejsze od człowieka. Religijne zasady są przeciwko wolnej woli, którą dał ludziom Stwórca. Wolna wola oznacza szacunek do osoby.

Tymczasem rzekomi następcy Jezusa zrobili z nauk Jezusa system indoktrynacji religijnej, z czym Jezus walczył i czym najprawdopodobniej gardził. Ponieważ te systemy religijne upadlają osobę człowieka i nie ma w nich szacunku do człowieka. Są to sprytnie skonstruowane oszustwa pod pozorem tzw świętości. Użyto tutaj dużej wiedzy o działaniu psychiki ludzkiej.

Dlatego też w religii chrześcijańskiej, centralnym punktem wiary stało się cierpienie i długa lista grzechów. Wokół tego znajdują się takie słowa, jak: miłość, wiara, patriotyzm i inne hasła, które mają pokazywać ludziom, że o to chodzi. Ale to nieprawda. Celem jest cierpienie i śmierć, która wyzwala od męki życia. Śmierć ma kończyć życie pełne bólu, a po śmierci są rzekome nagrody dla tych, którzy wierzą w określone zasady religijne. Te same “zasady” są w innych religiach, np. Islam.

Pytanie: dlaczego życie na tej planecie ma być pełne bólu? Kto tak wymyślił?

Z cała pewnością, Stwórca wymyślił życie dla ludzi w radości i szczęściu. Taki jest jego projekt.

Zatem ci wszyscy uzurpatorzy, którzy temu zaprzeczają, rzekomo w imieniu Stwórcy, zaprzeczają projektowi Stwórcy. Uzurpatorzy sami siebie mianowali na pośredników pomiędzy ludźmi a Stwórcą.

Stwórca tak zaprojektował m in człowieka, że człowiek może samodzielnie, bez żadnych pośredników, komunikować się ze Stwórcą. W dowolnej chwili swojego życia.

Dlatego uzurpatorzy pomijają milczeniem tą kwestię. Ponieważ nie mogliby kontrolować ludzi i okradać ich z ich energii życiowej.

Tam, gdzie jest twoja uwaga, tam jest twoja energia życiowa.

To jedna z zasad działania świata opisana w nauce o człowieku, nazywanej Huna. Wiedza pozostawiona dla ludzi na wyspach Hawaje.

Religia najpierw poprzez powtarzanie określonych treści tworzy w człowieku ból i konflikty wewnętrzne. A później religia obiecuje rzekomo „cudowne rzeczy”. Za uczestnictwo w kultach religijnych (rytuały, msze, święta itd.) religia wybawi ciebie od tego bólu i po śmierci dostaniesz swoją nagrodę.

Nagroda jest – zgadza się.

Ale jest to odpowiednia nagroda, która wynika z uczynków, a nie z zasad religijnych.

Ta nagroda nie ma nic wspólnego z religiami.

Ta nagroda jest wynikiem sposobu życia fizycznego: szacunek do wolnej woli i do innych osób lub brak szacunku do wolnej woli i do innych osób.

Do tego sprowadza się ta nagroda, czyli konsekwencje własnych uczynków, myśli i emocji.

Każdy jest traktowany sprawiedliwie i indywidualnie. A nic nie zostanie pominięte.

Usprawiedliwienia typu wierzenia religijne – są tu raczej nieprzydatne. Każdy wie, co jest uczciwe, a co nie jest uczciwe. Oszukać też tu nie można zasad działania świata. Wobec czego warto się zastanowić, czy w czasie własnego życia być dobrym lub złym człowiekiem?

Obietnice religijne raju po śmierci można porównać do oferty: ktoś ci oferuje za pieniądze raj po śmierci. Czy ty byś potraktował poważnie taką ofertę? A miliard ludzi w to wierzy. A ty w to wierzysz?

Inna metoda działania religii: zabij innych ludzi, a w nagrodę będziesz w raju. My, pośrednicy mówimy ci, że będziesz w raju – tylko wykonaj to, co my ci karzemy zrobić.

Może warto zastanowić się nad logiką i sensem tych obietnic i robienia różnych przestępczych rzeczy w imię wymyślonych rzekomych wartości? Samodzielnie myślący człowiek wyciągnie poprawne wnioski.

Ludzie wierzą, ponieważ lata powtarzania określonych treści od dzieciństwa, kiedy wykształca się rozum i charakter dziecka dają oczekiwany skutek przez uzurpatorów.

Człowiek zostaje na całe swoje życie przeklęty. I nie można uciec od tego nigdzie. Ból jest w środku człowieka, w pozornie pozytywnych przekonaniach, które okazują się oszustwem.

Aktualnie skutkiem indoktrynacji religijnej, jest działanie w niezwykle destrukcyjny sposób na dziecko. Niszczy mu się pozytywną samoocenę i wprowadza konflikty wewnętrzne. Niszczy się psychikę dziecka m in za pomocą tzw spowiedzi świętej. – Jak można żądać wyjawiania od dziecka i człowieka jego intymnych tajemnic, które nie powinny interesować osób postronnych, czyli kapłanów? Powoduje to obniżenie naturalnych możliwości i talentów dziecka. Powoduje to niewiarę i wręcz nienawiść do swojego rzekomo grzesznego ciała fizycznego, które jest tylko jednym z wielu systemów człowieka.

Z seksu, jednej z najpiękniejszych ścieżek ukazywania miłości drugiemu człowiekowi, zrobiono ohydne, obrzydliwe, karane wiecznym potępieniem działanie. Przykładem jest niepokalane poczęcie, jakby zwykłe poczęcie było czymś złym i wstrętnym, niegodnym Boga i człowieka.

To jest znowu przeciwstawianie się projektowi Stwórcy, który stworzył również seks, jako narzędzie do okazywania szacunku (miłości) do drugiego człowieka. Stwórca stworzył też życie seksualne.

Uzurpatorzy starają się zmienić sens seksu i zamienić go na narzędzie niszczenia człowieka.

Wiadomo, że jeżeli seks (po słowiańsku:miłowanie) służy jako wyraz szacunku i miłości do drugiego człowieka, to jest to bardzo duża siła budująca wnętrze człowieka.

Ujawniają się wtedy ukryte możliwości (zaprojektowane przez Stwórcę), które są niedostępne dla tych osób, które używają seksu do celów egoistycznych – tylko dla siebie.

Jeżeli seks jest wyrazem szacunku (miłości) do drugiego człowieka, otwierają się ukryte możliwości typu duchowego dla tych dwóch osób (kobieta i mężczyzna):

  • połączenie z mocą świata;
  • połączenie z duchem wszechświata – i tym samym ze Stwórcą;
  • otwiera się własna percepcja umysłowa, emocjonalna, duchowa;
  • człowiek powiększa swoją świadomość i swoją percepcję całkowitą;
  • takie połączenie mężczyzna – kobieta powoduje doładowanie energią duchową, psychiczną, umysłową, życiową;
  • wzrasta subtelność duchowa człowieka, a zatem zauważa on subtelne ruchy mocy;
  • wzrastają właściwości typu współodczuwania uczuciowego i telepatii;
  • otwiera się serce człowieka na świat i na inne osoby;
  • powiększa się wiedza i doświadczenie typu duchowego;
  • człowiek wychodzi poza umysł fizyczny i poza własne ciało fizyczne;
  • człowiek doświadcza rzeczywistości poza fizycznych, wysokich stanów uczuciowych;
  • człowiek poznaje swoje wnętrze: podświadomość i własnego opiekuna, czyli nadświadomość;
  • człowiek zaczyna coraz lepiej rozumieć sens swojego życia, ponieważ zaczyna odczuwać świat za pomocą serca;
  • człowiek zaczyna być wolnym człowiekiem, ponieważ ideologie, przekonania, wierzenia (również religijne) tracą swój sens istnienia; człowiek wie, że to są iluzje, bo zaczyna to odczuwać.

Tak to zaprojektował Stwórca.

Dlatego systemy religijne i uzurpatorzy religijni starają się zablokować seks (po słowiańsku: miłowanie), aby nie dopuścić do wolności ludzi.

Trzeba jednoznacznie powiedzieć, że seks, jako wyraz szacunku (miłości), nie jest masturbacją we dwoje, czyli sztucznym pobudzaniem reakcji seksualnych.

Seks bez miłości zamienia się w siłę niszczącą dla człowieka pod względem psychicznym, umysłowym i duchowym. Taki seks powoduje powiększenie się patologicznego egoizmu i pogardy do innych osób. Seks bez miłości powoduje izolację i ból typu psychicznego. Następuje strata własnej energii życiowej – rozładowanie.

Miłość do drugiej osoby to tylko jedna z form szacunku.

Wg systemu religii i jego funkcjonariuszy, człowiek ma być sługą pokornym, nie buntującym się przeciwko woli Boga, tzn woli uzurpatorów. Bo to nie ma nic wspólnego z Bogiem (Stwórcą), poza nazwą. To jest przeciwieństwo wolnej woli i szacunku do wolnej woli.

“Nie jestem ciebie godzien, ale powiedz tylko słowo a będzie uzdrowiona dusza moja”.

Dlaczego mam nie być godny Boga?

Dlaczego mam się czuć winny i z jakiego powodu?

Cóż uczyniłem jako małe dziecko, że mam ciągle czuć się winny zły i pokorny, tzn podporządkowany – ale komu podporządkowany?

Moja wina to grzech pierworodny, którego nikt nie widział i nie udowodnił, ale w który mamy wierzyć. Grzech ma być siłą przekonania, która ma nas utrzymywać w poczuciu winy. A poczucie winy blokuje dostęp do Stwórcy – tak działa podświadomość. Sprytnie to sobie uzurpatorzy ułożyli.

Moja wina to słabość człowieka, która wydała na męki i śmierć Jezusa Chrystusa. Jezus oddał za mnie swoje życie. Taki oto bełkot całe życie musiałem wysłuchiwać, a co najzabawniejsze, nawet w niego wierzyłem.

Wiara ta spowodowała, że czułem się winny wobec księży, ludzi i całego świata. Chciałem odkupić swoje winy, więc wpłacałem pieniądze na cele religijne, których nigdy nie miałem za wiele.

Moje poczucie winy zobowiązywało mnie także do tego, bym w każdy możliwy sposób służył organizacji kościelnej, nawet swoim kosztem. (To wbrew zasadom świata, bo nie można wspomagać innych niszcząc siebie równocześnie.) Ponieważ kościół to Jezus, jak twierdzi kościół.

Jezus tymczasem dyplomatycznie milczał.

Podkreślmy, że cała wiara opiera się na książce, którą każdy papież mógł zmieniać jak chciał, pod “bieżące potrzeby”. Jak wiemy, w dawnych czasach funkcjonariusze kościoła (kler) palił na stosach ludzi; organizował wyprawy krzyżowe (także złożone z dzieci); torturował kobiety w bestialski sposób, by wydobyć zeznania o współpracy z diabłem; wszyscy oskarżeni przyznawali się, wystarczył widok zakrwawionych narzędzi do “zbawiania duszy”.

Funkcjonariusze kościoła dokonywali strasznych, często wręcz nieludzkich zbrodni. Oni mogli zmieniać także zapisy w biblii, bo kto miał się im przeciwstawić?

Jezus jak wiemy, milczy od dwóch tysięcy lat. Stąd wiara w czysty przekaz od Jezusa do tej pory, wydaje się być ponurym żartem. Skala zafałszowania sensu z powodu samych idiomów, tłumaczenia i oddania sensu jest olbrzymia. Jeśli ktoś w książce zmieniał treści, coś dodawał i odejmował, mamy coś zupełnie innego niż mówił Jezus. Jeżeli taki ktoś, jak Jezus istniał, ponieważ nie ma ku temu żadnych przesłanek (dowodów), oprócz materiałów zapisanych w późniejszych wiekach.

Moczyłem łóżko, kiedy byłem dzieckiem

Od dzieciństwa przez długi czas moczyłem się w łóżko i dość późno przestałem. Każdy zmrok wywoływał u mnie paniczny lęk, że przyjdzie po mnie Szatan, by mnie zabrać do piekła. Bałem się Pana Boga i Szatana. Brzydziłem się sobą za to, że mam myśli erotyczne na widok ładnych dziewczyn. Modliłem się, aby Bóg mi wybaczył ten grzech (?). Wstydziłem się w zasadzie wszystkiego i wszystkich. Kiedy moje życie wydawało się już najgorszym ściekiem, natężałem wszystkie siły i jeszcze głębiej wchodziłem w religijność (katolicyzm). Ile to modlitw odbywałem o to, aby Bóg mnie zmienił na ideał katolicki. – Nic z tego, młody chłopiec ma swoje własne pragnienia, odmienne od wizji funkcjonariuszy religijnych (kler).

Chciałem więc zostać kapłanem, aby zmazać swoje grzechy (?). Od dzieciństwa miałem na punkcie grzechów obsesję. Ja czułem się zły i niegodny w oczach Boga. (Może warto było zapytać Stwórcę o jego opinię na mój temat?) Przepraszałem codziennie, że przeze mnie umarł Pan Jezus i za grzech pierworodny. Medytowałem i wspominałem mękę Jezusa, trzęsąc się z oburzenia i pogardy do ludzkiej słabości. Gorączkowo rozmyślałem nad tym, jak sprawić, by Bóg wreszcie mnie pokochał. Ponieważ ja czułem się niekochany, nieważny i odtrącony. I nie pomagało twierdzenie, że Bóg jest miłością. Bo jak można wierzyć w dobrą nowinę, skoro tak łatwo iść do piekła. A droga do nieba wydawała mi się nieludzką torturą? Jak być kimś, skoro wszyscy znani i błogosławieni to przeważnie męczennicy umierający w torturach?

Teraz widzę wyraźnie. Ci ludzie, którzy w kościele spali albo udawali, że słuchają nauk kościoła, prowadzili normalne życie. Ogólnie ich te nauki kościoła nie interesowały, a nawet śmieszyły, co ja przyjmowałem z oburzeniem. Ci, którzy naprawdę wierzyli w te nauki kościoła, mieli często gorzej ode mnie.

Powtarzane przeze mnie latami sugestie o byciu winnym, niegodnym i wiecznie krążącym wokół mnie diable – powoli czyniły spustoszenie w moim życiu.

Podsumujmy więc, co uzyskałem z uczestnictwa w świętym kościele Pana naszego:

  1. Negatywna samoocena mojej osoby. Uważałem się za nic niewartego śmiecia i tak się zachowywałem. (Negatywny obraz samego siebie – to prowokuje niszczące efekty w psychice człowieka i w jego życiu we wszystkich aspektach.)
  2. Nieustające poczucie winy, które trochę malało po modlitwach na kolanach. Stąd poczucie u wiernych “naładowania akumulatorów” po mszy. (Poczucie winy – to najbardziej niszcząca siła wewnątrz psychiki człowieka, która powoduje zniszczenie człowieka psychiczne i fizyczne oraz brak sukcesów we własnym życiu. Poczucie winy odcina człowieka od własnej duchowości.)
  3. Wiara, że skoro modlitwa nic nie daje, muszę być zły i Pan Bóg mnie nie kocha. (Modlitwa – to nie jest wypowiadanie wierszyków, często bezmyślne.)
  4. Wiara, że Pan Bóg jest w sumie gorszy od Szatana. Bo dlaczego on mi nie odpowiada, dlaczego ciągle milczy? I dlaczego ciągle cierpię, gdy żyję na kolanach ze schylonym karkiem? (Cierpienie i niepokój wewnętrzny – to jest to informacja i sygnał, że robię coś niepoprawnie w moim życiu. Cierpienie jest wskaźnikiem, który pokazuje, że działam wbrew zasadom świata i przeciwko sobie.)
  5. Nienaturalna nieśmiałość i wstydliwość. Ten, kto tego doświadczył wie, jakie jest to cierpienie. (Wynika z negatywnego obrazu siebie, który pozbawia człowieka energii życiowej – można stwierdzić, że zabija człowieka.)
  6. Każde działanie i próba polepszenia swojego życia, było ograniczane przez silny strach przed karą Bożą i pokusami Szatana. Próba wzbogacenia się, czy byciem liderem – też było blokowane przez przekonania religijne o niskiej wartości własnej osoby.
    “Błogosławieni cisi i biedni, prędzej wielbłąd przejdzie przez ucho igielne niż bogacz” – itd.
    (Zasadą świata – niewątpliwie ustawioną przez Twórcę tego świata – jest nieograniczona obfitość bogactwa dla każdego, kto żyje w świecie. Przejawia się to również w bogactwie materialnym i pieniężnym, ponieważ pieniądze są formą energii życiowej. Odpowiednie pozytywne traktowanie siebie, a równocześnie innych oraz tej energii pieniądza – daje obfitość w życiu automatycznie.)
  7. Silna nerwica, która przeobraziła się w późniejszym życiu w IBS. Ta nerwica zrujnowała mi całkowicie życie w każdym jego przejawie. (Nerwica – jeden z objawów negatywnego obrazu siebie i konfliktu wewnętrznego. Obraz samego siebie – to fundament psychologiczny człowieka. Tylko pozytywny obraz samego siebie, czyli pozytywny wyobrażenie i pozytywny stosunek do siebie, daje pozytywne i szczęśliwe życie.)
  8. Absurdalne poczucie, że jestem lepszy od innych ras i wyznań. A moja wiara jest najlepsza i jedynie słuszna. Gardziłem innymi tak mocno, jak tylko nieszczęśliwy człowiek umie. A także modliłem za innych, samemu mając życie w kompletnej ruinie.
  9. Świadomość, że nie wolno się bronić. Trzeba nadstawiać również drugi policzek. Agresja w obronie własnej godności czy własności jest czymś złym i wstrętnym. (Patologiczne przekonania typu religijnego, które rujnują własne życie. Istnieje moralny obowiązek obrony własnej godności i wolnej woli, którą świat nagradza odpowiednio.)
  10. Miałem świadomość, że za mówienie źle o papieżu czy Jezusie, mógłbym zatłuc pięściami. Odczuwałem czystą nienawiść do tych, którzy mogli się odważyć na takie bluźnierstwo. Papieża znałem tylko z tv i opowiadań. O papieżu kompletnie nic nie wiedziałem ponad oficjalną propagandę. (Typowa indoktrynacja religijna. Papież, kapłan – to też człowiek, taki sam – jak inni ludzie, który tak samo jak inni – podlega prawom świata i psychiki.)

Krok w normalność

Gdy dorosłem i zacząłem interesować się psychologią. Ludzie religijni psychologię uważają za dzieło szatana, bo ta wiedza likwiduje problem zniewolenia umysłu i bycia niewolnikiem religijnej ideologii. Ja zrozumiałem, że wszystkie moje działania i w efekcie życie jakie prowadzę, jest skutkiem moich wierzeń i przekonań.

W co ty wierzysz, to ty takie masz życie. – To zasada świata.

Jeśli wierzysz, że jesteś dobrym człowiekiem, to Twoja mowa ciała, głos, zapach ciała (czyli także feromony) sprawiają, że przeważnie właśnie tak jesteś traktowany.

Jeśli wierzysz, że jesteś beznadziejnym śmieciem i grzesznikiem, który zasługuje na piekło i wieczne męki, ludzie mają cię w najlepszym wypadku za wariata. W trochę gorszym przypadku za frajera, a w najgorszym przypadku – na szczęście mogę się tylko domyślać.

Niektórym nauki o cierpieniu tak zmieniły postrzeganie i przekształciły psychikę, że czerpali z tych nauk satysfakcję. Ich poczucie własnej wartości opierało się jedynie o cierpienie, niedostatek – typowe dla tzw męczenników. Każdy atak, odrzucenie, nieudacznictwo, było uważane za wyróżnienie. “Ja jestem lepszy, znowu mnie wszyscy odrzucili i wyśmieli. Oni nic nie rozumieją”. Jednocześnie taka postawa powoduje powstanie nienawiści do innych ludzi, generuje agresję do każdego człowieka, który myśli inaczej. Przykłady mamy w różnych religiach na tej planecie.

Ludzie religijni, którzy wierzą w “Boga miłości” wiedzą, że mówi się tylko o konającym w mękach Jezusie. Tylko męczennicy są chwaleni i gloryfikowani (w Islamie – również).

Żeby coś “osiągnąć”, trzeba więc cierpieć. Radośni ludzie nie są mile widziani, są oni na dnie katolickiej hierarchii. Jeśli więc chcesz być szanowany w tej grupie ludzi, warto mieć jakieś chociażby schorzenie, chorobę lub jakieś cierpienie, które można ofiarować Jezusowi.

Pytanie: czy tzw Bóg lub Jezus – zajmuje się kolekcjonowaniem ludzkiego cierpienia?

Wiadomo, że ludzkim cierpieniem żywią się wszystkie osoby o naturze demonicznej. Cierpiący człowiek wydziela więcej energii życiowej, która jest pożywieniem dla takich osób, różnego rodzaju pasożytów i wampirów energetycznych.

Tylko po co stwórcy wszechświata moje cierpienie?

Odrzucony prezent

Bóg ma nas jako dzieci. Czy ktoś z nas chciałby dać swojemu dziecku prezent, licząc na piski radości i zabawę, a dziecko go z pogardą odrzuca i uderza głową w ścianę? Dziwne, przerażające. Każdy normalny ojciec by się mocno przestraszył.

Tymczasem Boże dzieci tak właśnie robią.

Odrzucają boski dar – rozum i własną wolną wolę, a przyjmują wiarę religijną, czyli cudze pomysły.

Wierzą bezkrytycznie w to, co ktoś im podał do wierzenia od urodzenia. Indoktrynacja od urodzenia w celu usunięcia z człowieka jego samodzielności i jego wolnej woli. Zrobienie z człowieka dawcy jego energii życiowej pośrednikom, funkcjonariuszom.

Oni nie myślą, nie analizują, tylko bezkrytycznie wierzą. Oni oddają swoją wolną wolę i swoje życie w cudze ręce, wbrew zamiarowi Stwórcy. To powoduje odpowiednie konsekwencje.

W czym więc jest ich chwała i wielkość?

Oprócz tego, że oni wierzą albo udają, to jeszcze się umartwiają i cierpią na wyścigi, kto więcej? – A nagroda wprawdzie jest niewidzialna i nieudowodniona. Ale przecież błogosławieni ci, którzy uwierzyli, a nie widzieli. Więc przyjmuje się, że tak właśnie jest.

W numerze czwartym czasopisma “W sieci”, na ostatniej stronie jest reklama sióstr klauzurowych i oczywiście nr konta bankowego, do wpłacania pieniędzy. Przepiszę początek ogłoszenia: “Siostry klauzurowe żyją na skraju nędzy, w potężnych i zimnych klasztorach, gdzie temperatura w celach spada do 5 stopni. Wiele z sióstr jest chorych i w podeszłym wieku, nie mogą już pracować. Jednakże nie przestają się modlić za wierzących i niewierzących. Swoje fizyczne cierpienie ofiarowują w naszych intencjach. Modlitwa połączona z ofiarą miłości ma ogromną wartość przed Bogiem. Każdy z Państwa może przekazać swoje intencje we wszystkich sprawach: rodzinnych, zawodowych, osobistych … “

Jak widać Pan Bóg spełnia prośby sióstr, ale nie może im zapewnić jedzenia, wody i ciepłego ubrania. O uzdrowieniu nawet nie wspominam, bo to pachnie siarką i diabłem.

A tak szczerze – czy modlitwa chorej i starej kobiety, która całe życie powtarza modlitwy, ma coś wyprosić u Boga? To dlaczego nie wyprosiły zdrowia dla papieża, prymasa i innych potężnych hierarchów? Na pewno się modliły, jak wiemy – bez efektów.

Chociaż tłumaczy się to tym, że Bóg usłuchał modlitw, ale lepszy był dla nich zgon niż życie.

To ja dziękuję za takie modlitwy. Funkcjonariusze Watykanu mają tyle ziemi, ciągle zbierają pieniądze. Nie można by tym starszym Paniom wstawić elektrycznych grzejników? Dać na lekarstwa? Człowiek jest zaskoczony, jak sobie uświadamia ten komizm i jednocześnie tragizm religijnej, obłąkanej rzeczywistości.

Przyjrzałem się

Przyjrzałem się więc swoim przekonaniom i ze zgrozą odkryłem, że większość z nich wcale nie jest moja.

Zostały we mnie zainstalowane przez powtarzane latami sugestie, dokładnie tak samo jak w opisywanym eksperymencie. Wirusy informacyjne w software podświadomym – celem tych kodów jest niszczenie człowieka od wewnątrz.

Po latach żyjąc zgodnie z zasadami rzekomo bożymi, byłem wrakiem i ruiną człowieka.

Po wielu latach, pod grubą warstwą cudzych religijnych przekonań odkryłem wrażliwego, inteligentnego i bystrego człowieka.

Wtedy też poczułem, jak bardzo pełne radości i szczęścia może być życie. Wcale nie trzeba cierpieć z tysiąca powodów. Poczułem, że można kochać swoje ciało i czerpać radość z seksu, życia, można być bogatym, mieć piękny dom, samochód, pójść potańczyć, mieć grono znajomych i beztrosko się śmiać mimo faktu, że gdzieś tam podobno umarł za mnie Bóg.

Że nie trzeba ciężko harować, aby coś mieć. Można oddać się sztuce i pasji, która pozwoli godnie i wesoło żyć.

Jednocześnie z tą wyzwalającą wiedzą, której pozornie przeczy społeczeństwo, przyszło potworne poczucie winy. Ja podobno występuję przeciwko świętej religii i samemu Bogu, a Szatan już ma moją duszę dla siebie.

Efekt zainstalowanych kodów podświadomych, czyli wirusów informacyjnych i wirusów emocjonalnych.

Gdy mówiłem o swoich wątpliwościach niektórym osobom, którym ufałem, to usłyszałem od nich, że jestem nienormalny, opętany. Ja muszę się pokajać i dużo modlić.

Kierowano mnie do teologów i kierowników duchowych, którzy mieli nawrócić mnie z powrotem na myślenie takie, jak trzeba, czyli religijnie “normalne”.

Ale i to nic nie dało, ponieważ już rozumiałem, jak działa podświadomość. Poznałem te wzorce reakcji i programowanie zachowań ludzkich.

Nie było tam żadnego Boga, tylko manipulacja i kłamstwo, wpajane od dzieciństwa. Typowe programowanie umysłu i psychiki za pomocą zaawansowanych socjotechnik.

Cóż tu tłumaczyć? Jakież to ja bajki słyszałem, jakie perełki sofizmu? Ale to wszystko było tylko grą słów, która kryła najważniejsze pytanie: dlaczego wiara w Boga miłości sprawia, że całe życie mocno cierpię?

Jedni na tym poprzestają porównując się do Hioba i czerpiąc z tego perwersyjną i masochistyczną rozkosz. Ale ja tak nie chciałem żyć.

Chciałem poznać prawdę, zaznać trochę radości życia. Sięgałem do książek, które tłumaczyły te sprawy. A kiedy powiększałem moją wiedzę psychologiczną i wiedzę o działaniu podświadomości człowieka, bardzo się bałem. Książki te, chociażby potęga podświadomości Murphy’ego, były nazywane szeptem diabła.

Pastor Murphy pisał dziwne rzeczy. Pastor pisał ,że Bóg jest radością i cieszy się z sukcesów i szczęścia swoich dzieci.

Spotkałem tam wiele radości, tańca, pragnienia skosztowania życia a jednocześnie nie przywiązywania się do niego. I te wspaniałe idee, którym jak sądzę, Jezus by radośnie przyklasnął, były nazywane szeptem diabła (!?).

Książki mistyków, a już szczególnie te o jodze i medytacji, były jawnie nazywane wpływem złych duchów. Medytacja sprawiła, że zacząłem obserwować w sobie dziwne stany umysłu i powoli zacząłem widzieć, w jak wielkim oszustwie ja żyłem. Tyle lat życia minęło – za dużo.

Jednocześnie musiałem poradzić sobie z pogardą wierzących, za swoje próby samodzielnego zbadania: o co w tym życiu chodzi, jaki jest sens życia?

Miałem wierzyć i iść ścieżką tradycji, a nie łamać tabu. Religijni ludzie modlili się za mnie, aby Bóg sprawił, że zacznę myśleć zgodnie z doktrynami religijnymi. (Typowa czarna magia: modlenie się za kogoś, aby tego kogoś zmusić do określonych zachowań. Naruszenie wolnej woli. W takich przypadkach moc świata nie pomoże.)

Jak widać Bóg nie pomógł im w tych modlitwach.

Może Bóg nie chce, aby wszystkie istoty na ziemi były katolikami, które identycznie myślą i ubierającymi się?

Pierwsze co zrobiłem, to z całą świadomością zrezygnowałem z chodzenia do kościoła i nie uczestniczyłem w rytuałach religijnych.

Programowanie mojego umysłu zakończyło się.

Ale co zrobić z prawie trzydziestoletnimi wzorcami nienawiści do grzesznego ciała i siebie? Przypominam kolejny raz, że zniszczone życie ludzi w eksperymencie Johnsona, było skutkiem programowania umysłu tylko przez 6 miesięcy, a nie przez 30 lat.

No cóż, praca nad opróżnieniem tego śmietnika, w który zamieniło się moje własne życie, trwa wiele lat. Wszystko przy akompaniamencie wrzasków o sprzeniewierzenie się tradycji, wierze ojców i dziadów, klątw o pójściu do piekła i nieszczęściu w życiu.

No proszę – jak oni wszyscy o mnie się martwią, nawet modlą się za mnie.

Jak latami siedziałem z domu i wyłem z bólu brzucha (wieloletnia choroba) bez pracy i grosza przy duszy, to nikt mi przysłowiowej szklanki z wodą nie podał. A tu – jak oni nagle dbają o moją duszę, jak się o mnie nagle troszczą.

A przecież wszyscy wiemy, że krzyczący na mnie mają mnie tam, gdzie słońce nie dochodzi. Tylko moja decyzja i odrzucenie tego co oni czczą, budzi ich niepokój.

Ich nienawiść więc jest kierowana do mnie tylko w jednym celu:

  • uspokoić siebie i upewnić się, że ich wierzenia mają sens;
  • ich wierzenia nie są tylko sprytnym oszustwem;
  • oni nie są tymi przegranymi i oszukanymi ludźmi, którzy walczą o interes kapłana – funkcjonariusza religijnego.

Wiele zawdzięczam

Wiele zawdzięczam kościołowi katolickiemu, do którego zostałem zapisany bez udziału mojej woli – jako małe dziecko. Z całą pewnością – kościołowi zawdzięczam wiele zła.

Było go tak dużo, że z bólu nie do zniesienia, w geście ratunku i rozpaczy zacząłem samodzielnie myśleć.

To samodzielne myślenie umożliwiło mi dostrzeżenie tego, w czym tkwiłem całe życie.

To samodzielne myślenie uratowało moje życie.

Usuwanie skutków działalności organizacji religijnej zajmie mi pewnie jeszcze co najmniej wiele lat, co i tak można uznać za niebywały sukces. Ofiary znacznie słabszego i krótszego programowania i “złej” sugestii, nie mogły wyleczyć jąkania do końca swojego życia.

Stwierdzam z całą mocą, że w organizacji religijnej nazwanej chrześcijaństwem, Boga miłości nie ma i nigdy nie było. Ja miałem przyjemność w kilku przebłyskach osobiście doznać, kto to jest Bóg – Stwórca. Dlatego mam porównanie.

System religijny jest to ponura i diabelska struktura, nastawiona na niszczenie godności ludzkiej. Tak ustawionego i zaprogramowanego człowieka eksploatuje się brutalne do końca jego dni.

Jeśli Szatan istnieje, to kościół musi być jego dziełem. Całe wychowanie człowieka przez funkcjonariuszy religijnych służy jedynie temu, by z człowieka zrobić pokornego, pełnego poczucia winy i poczucia zobowiązania niewolnika. Człowiek jest przykuty łańcuchami uzależnienia do systemu religijnego, aby nawet nie miał on pomysłów na ucieczkę.

System religijny niszczy ludzi w sposób bardzo subtelny, nie rzucający się w oczy sposób. (gotowanie żaby: wrzucenie żaby do gorącej wody – żaba ucieka; powolne podgrzewanie wody z żabą w wodzie do zagotowania – żaba nie ucieka).

Jak zobaczyć poczucie winy spalające człowieka od wewnątrz przez całe jego życie?

Czy ludzie o tym mówią? Nie, to trzyma się w sobie. Właśnie to wywołuje efekty, o które chodzi manipulatorowi. (Poczucie winy – to najbardziej niszcząca siła psychiczna w człowieku – wiadomo o tym od wielu tysięcy lat.)

Wszystkie religie miały i mają takie mechanizmy nadzoru nad człowiekiem, nie tylko katolicka.

Dlatego tak bardzo pchają się do najmłodszych dzieci.

Dlatego tak bardzo dbają o to, aby od najwcześniejszych chwil życia programować w człowieku sugestie, które będą w nim do końca życia funkcjonowały.

Wyzwolić się można od najsilniejszych wrogów; ale wyzwolić się od rzekomo własnych przekonań, jest często bardzo trudne. Należy rozpoznać, czy przekonania, które mamy – są na pewno naszymi przekonaniami, czy przekonaniami obcymi.

Ludzie żyją jak zombie i myślą, że takie jest właśnie życie. Nie potrafią oni myśleć samodzielnie, tylko wierzą bezkrytycznie w cudze idee.

Tymczasem życie wcale takie nie jest. To jest ich interpretacja wyuczona przez powtarzanie sprawiła, że tak wszystko interpretują. Zostali oszukani tak samo jak i ja. Tylko nieliczni budzą się z tego koszmaru sennego i mają jakąś szansę zrobić coś konstruktywnego z własnym życiem.

Cała reszta idzie jak po szynach, doskonale zaprogramowana i kontrolowana przez cudze przekonania.

Wielu młodych rodziców chce chrztu dla swoich dzieci. Nie obchodzi tych młodych rodziców fakt, że oni nie mają prawa decydować w sprawie religijnego programowania za osobę, która jest w tej chwili ich dzieckiem. Ponieważ jest to poważne naruszenie wolnej woli tego młodego człowieka.

Do tych ludzi chcę powiedzieć, żeby to przemyśleli. Ponieważ ich dziecko będzie musiało żyć z silnym poczuciem winy, strachem przed wyimaginowanymi diabłami i demonami, w poczuciu pokory przed silniejszym. Te rzeczy zablokują prawidłowy rozwój dziecka oraz uszkodzą umysł i psychikę dziecka.

Czy tego chcesz dla własnego dziecka? Chcesz sam uczyć dziecko jak żyć, czy oddać je ludziom, którzy nauczą je cierpienia, poczucia winy, strachu i bycia niewolnikiem?

Twoja decyzja, a także Twoje konsekwencje później, gdy dziecko będzie musiało iść przez życie z tak ciężkim bagażem.

A może wolność? Gdy dziecko będzie stanie się dorosłym człowiekiem, niech sobie samo wybierze, jaką religię chce – i czy chce mieć religię?

Moim zdaniem każda większa struktura organizacyjna, również biznesowa, państwowa, ideologiczna itp, działa tylko i wyłącznie na zrobienie z człowieka niewolnika. Do zrobienia z człowieka niewolnika niezbędne jest programowanie umysłu i manipulacja (oszustwo).

I w tym celu tego typu organizacja musi wyprać mu mózg swojemu niewolnikowi.

Tyczy się to każdej religii, w tym muzułmańskiej i żydowskiej, które różnią się od “naszej” tylko innymi nazwami diabłów i bożków, innymi bajkami, świętami i ceremoniami.

A w środku jest od zawsze to samo: zło i zniszczenie człowieka.

Polak – katolik

Dla tych, którzy mówią coś o tradycji polskiej i mieszają polskość z katolicyzmem i z Watykanem.

Ja chciałbym powiedzieć, że ta żydowska religia została nam przez Watykan i Niemców narzucona przemocą.

Nie mieliśmy praktycznie wyboru i musieliśmy zamienić swoje piękne słowiańskie wierzenia w okrutnego Boga z dalekiej Azji.

Mieliśmy swoje słowiańskie wierzenia, wiarę ojców, których zamordowały hordy przestępców wierzących w Boga miłości.

Bóg miłości wprowadzany za pomocą licznych morderstw. – To jest już sprzeczność.

To przypomina obecnie wprowadzanie tzw demokracji w różnych krajach za pomocą bardzo licznych morderstw, których liczba sięga milionów osób.

Jak można służyć kościołowi, którego sercem jest Watykan i jednocześnie państwu polskiemu? Nie można dwom panom służyć, nieprawdaż?

Podobnie może być, kiedy za kilkadziesiąt lat najadą nas muzułmanie z niemieckiego i francuskiego kalifatu. Wymordują prawdziwych polaków katolików, a pozostała reszta zgodzi się przyjąć wiarę w Allaha. Po setkach lat będzie prawdziwy Polak muzułmanin. Obrońcy jedynej słusznej wiary muzułmańskiej zakrzyczą każdego heretyka, który twierdzi, że wiara naszych ojców była inna.

Szanuję Polskę i szanuję wierzenia ludzi. Jeśli chcą wierzyć w funkcjonariuszy Watykanu, to niech wierzą w to. Mamy demokrację i mamy wolność słowa. Można wierzyć w to, w co się chce wierzyć. Ale proszę utrzymywać swoich pasterzy za własne pieniądze. Polska będąc pod wpływem obcych mocarstw, nigdy nie uzyska potęgi: Watykan, USA, Niemcy, Rosja. Za dużo chętnych do byłego już tortu, który po tylu latach grabieży skurczył się do rozmiaru małego ciasteczka.

Na straży moralności

Funkcjonariusze religijni zawsze walczą w swoim interesie i pilnują swojego interesu.

Religia zawłaszcza sobie pojęcia moralności i dobra, które istniały już w czasach, gdzie nie istniało jeszcze chrześcijaństwo, islam i inne religie. A dobro i cnoty były znane w teorii i w praktyce. Dobro i cnoty istniały daleko przed Jezusem, papieżami i religiami, nie są więc własnością religii.

Człowiek żyjący bez wiary religijnej, może być dobry i uczciwy. I często jest on bardziej uczciwy od człowieka religijnego. Człowiek religijny, jak wiemy, kieruje się poczuciem winy, chęcią na zyskanie nieba poprzez religijne uczynki.

Niewierzący czyni dobro dla innych celów: bo lubi, bo chce, może mu to poprawia nastrój.

Taki nie religijny człowiek nie wierzy w niebo i nie oczekuje nagrody.

Bóg więc widząc te dwa przypadki, prawdopodobnie większą chwałą obdarzy niewierzącego, bo ten czyni dobro bez oczekiwania nagrody, czyli zapłaty – nie ma, jak interesy.

A cóż za nagroda należy się komuś, kto po prostu organizuje relację biznesową? Ja zrobię to i tamto, a Bóg da mi w nagrodę życie wieczne. Skąd takie pomysły?

Dziś, kiedy kościół traci swe wpływy i potęgę, sięga on po sprawdzone wzorce: eksponuje się egzorcystów; straszy diabłem, który opętuje i niszczy ludzi. Więc ten strach, który znajduje natychmiast oddźwięk w ludziach wierzących, skłania do powrotu do kościoła. Oczywista i prymitywna manipulacja.

Czy Bóg potrzebuje straszyć ludzi potworami, by oni go kochali? Ja sądzę, że nie. Bo to nie byłby Bóg, a mały, zakompleksiony sadysta i psychopatyczny degenerat. Z całą pewnością nie moc, która wykreowała niewiarygodną otchłań kosmiczną.

Dla Boga – Stworzyciela świata jest obojętne, czy ktoś z ludzi wierzy w jego istnienie, czy nie wierzy. Szacunek do wolnej woli istnieje.

Wiem, że Stwórca istnieje i doświadczyłem tej jego cudownej mocy. I nikt mi nie wmówi, że funkcjonariusze religijni dowolnej religii reprezentują tą moc wszechświata, która jest w sercu każdego człowieka. Bo oni nie reprezentują mocy wszechświata.